„Kult amatorów”

Data: 2009-09-01
Autor: Sebastian Konkol

Od jakiegoś czasu, czytając i słuchając o potędze mądrości tłumu (Wisdom of a Crowd) czułem, że coś z tym jest nie tak. Nie, żebym dyskredytował ruch społeczny wywodzący się z idei Open Source i spiskował przeciwko nim. Po prostu cały ten zachwyt jakby nie był wyważony – był bardzo jednostronny i wyłącznie pozytywny. Przecież to nie jest możliwe, żeby żaden krytyk nie znalazł niczego złego w czymś, co dla wszystkich jest po prostu świetne! :-) Ostatnio natrafiłem na publikację prezentującą to zdanie odrębne, „Kult amatorów” (Andrew Keen, “The Cult of the Amateur: How blogs, MySpace, YouTube, and the rest of today’s user-generated media are destroying our economy, our culture, and our values”, Broadway Business, 2008, ISBN: 0385520816). Choć jestem daleki od przeistoczenia się w wyznawcę tez poruszanych w tej książce, to stanowi ona dla mnie właśnie to, czego brakowało mi wcześniej, a obok tych tez nie sposób przejść obojętnie. Nie chcąc psuć intelektualnej rozrywki, podsunę tylko kilka z prezentowanych tez. Mam nadzieję, że zabrzmi to wystarczająco interesująco, abyś – Drogi Czytelniku – sięgnął sam po tę książkę.

Bazując na niezbyt zaawansowanych metodach rachunku prawdopodobieństwa można przyjąć, że gdyby wyposażyć nieskończoną liczbę małp w maszyny do pisania, to po upływie odpowiednio długiego czasu, w którym małpy te bezmyślnie tłukłyby w klawisze swoich maszyn, wśród wyników ich „twórczości” mogłyby się znajdować dramaty Shakespeare’a czy traktaty filozoficzne Platona. Takie jest właśnie podstawowy punkt odniesienia „Kultu amatorów”. Na pierwszy rzut oka cool, ale w rzeczywistości jednak coś takiego ma znacznie dalej idące konsekwencje. Wszak nieskończona liczba małp może wystukać na swoich maszynach do pisania nieskończoną liczbę bzdur. Jak więc odnaleźć wśród nich jedną perełkę Shakespeare’a czy Platona, a przede wszystkim, kto u diabła miałby odróżnić takie dzieło od innego bełkotu, nie mówiąc już o przekonaniu pozostałych o wyższości swojego znaleziska nad nieskończonością innych „znalezisk”? Taka konstatacja jest podstawą dla prawdziwej pułapki powszechnej twórczości tłumów, a konsekwencje są poważne i sięgające sfer, w których byśmy ich nie podejrzewali. Skoro „wszyscy” piszą, to kto (i kiedy) będzie czytał? A przede wszystkim, skoro wszyscy piszą, to duża część z tego – choć nie tak przytłaczająca większość, jak w przypadku twórczości małp – będzie bełkotem (sic!). No tak, ale miało być o tezach i konsekwencjach, więc do rzeczy.

Czytaj więcej »

Analiza sieci społecznych – warto przeczytać

Data: 2009-05-31
Autor: Sebastian Konkol

Wśród książek powiązanych z nauką o analizie sieci społecznych są zarówno takie, które w przystępny sposób zachęcają do zagłębienia się w świat innego spojrzenia na złożoność świata, są takie, które trzeba przeczytać, potem przeczytać, a następnie przeczytać aż w końcu polubić gdyż prezentują aparat badawczy oraz są takie, które pokazują jak ciekawe rzeczy można zrobić, kiedy się już polubi.

Zbliżenie z analizą sieci społecznych trzeba rozpocząć „miękko” i zacząć od popularnonaukowych pozycji traktujących o sieciach (nie tylko społecznych). Spośród tych książek koniecznie trzeba „połknąć”: “Linked: How Everything Is Connected to Everything Else and What It Means” (Albert-László Barabási, “Linked: How Everything Is Connected to Everything Else and What It Means”, Plume, ISBN: 0452284392) oraz “Six Degrees: The Science of a Connected Age” (Duncan J. Watts, “Six Degrees: The Science of a Connected Age”, W. W. Norton & Company, ISBN: 0393325423).

Pierwsza z nich to podróż w czasie od początków istnienia analizy sieciowej, poprzez jej rozwój i odkrywanie potęgi takiej metody badań naukowych aż po czasy dzisiejsze (±10 lat).

Czytaj więcej »

Społeczności

Data: 2009-05-14
Autor: Sebastian Konkol

O społecznościach mówi się dużo – to kolejny termin-wytrych, któremu nadano tyle różnych znaczeń i konotacji, że trudno się już w tym połapać. Biorąc pod uwagę statystyki Google Search, społeczność jest najczęściej identyfikowana przez serwisy Internetowe, wokół których się gromadzi i gdzie wyraża swoją spójność w ten lub inny sposób. Internet, choć potężny i coraz szybciej rosnący w siłę, nie jest jedynym sposobem wyrazu społeczności, ani wyznacznikiem jej istnienia, choć jest prawdopodobnie najgłośniejszym i najdonioślejszym medium przekazu treści społecznych, tworzonych lub adresowanych w tym trybie. Ludzkie społeczności organizowały się od zawsze, odkąd pierwszy człowiek zszedł z drzewa – a być może nawet jeszcze wcześniej.  Od zarania dziejów ludzie organizowali się społecznie w strukturach plemiennych, bo dawało to większe szanse na przeżycie i pozwalało na rozwój jednostek w bardzo zróżnicowanych kierunkach. Krótko mówiąc, społeczności były, są i będą, ale my dopiero zaczynamy je rozumieć. Postęp technologiczny sprawia, że odkrywamy istnienie społeczności w miejscach, których dotąd nie dostrzegaliśmy i nie podejrzewaliśmy, a efekty tego postępu przyczyniają się także do ułatwiania kontaktów i zwiększania dynamiki funkcjonowania społeczności (tu wieka rola i zasługa globalnej sieci Internet). W takt rozwoju zrozumienia społeczności i ich funkcjonowania oraz wraz z postępem w teorii i praktyce zarządzania biznesem narastają też ciągoty do wykorzystania dobrodziejstw oferowanych przez społeczności. Ta chęć, dostarczając sił i środków postrzeganych jako inwestycja w nowe horyzonty, napędza postęp w zrozumieniu reguł rządzących złożonymi systemami społecznymi i sił w nich występujących. Wiemy więc coraz więcej, a im więcej wiemy, tym większe są szanse, że te badania będą kontynuowane.

Czytaj więcej »

Analiza sieci społecznych – nauka o relacjach w społecznościach

Data: 2009-05-02
Autor: Sebastian Konkol

Termin „sieci społeczne” stał się modny kilka lat temu, a jego kariera rozwija się interesująco. Często, dzięki stosunkowo słabej powszechnej świadomości zagadnień z nimi związanych, sieci społeczne są wykorzystywane na przykład dla usprawiedliwienia niekonwencjonalnego podejścia do rozwiązań typowych problemów z zakresu marketingu, komunikacji czy tzw. spraw HR-owych. Przekładając na nasze, scenariusz mógłby wyglądać tak. Przychodzi do nas gość, którego spójność konstrukcji osobowości moglibyśmy z czystym sumieniem zakwestionować i zaczyna opowiadać o pomysłach, które są co najmniej podejrzane w obszarze związków przyczynowo-skutkowych. Zaczynamy więc drążyć zadając podchwytliwe pytania i w pewnym momencie pada odpowiedź: „to jest efekt istnienia/działania/powstawania/odkrywania sieci społecznej” (niepotrzebne skreślić). Chyba niewiele osób jest w stanie zareagować na to w przemyślany i uzasadniony sposób. A warto…

Czytaj więcej »

Innowacje i innowacyjność

Data: 2008-11-30
Autor: Sebastian Konkol

Gdyby brać pod uwagę statystyki oglądalności (np. wyliczone na podstawie wyszukiwania w Google) lub rozmiar powierzchni wydawniczej poświęcanych określonym pojęciom, to termin „innowacyjność” należałoby potraktować jako nowe, przełomowe czy rewolucyjne objawienie w dziedzinie budowania biznesu, zarządzania i spojrzenia na działalność w ogólniejszym sensie. Przyglądając się jednak bliżej całemu zamieszaniu, jawi się ono jako kolejna implementacja znanych chwytów marketingowych. Rzec by można, że aktualnie każda szanująca się firma musi „być  innowacyjną”, „mieć innowacje” lub „wspierać innowacje”, ale za tym zwykle nie idzie nic rzeczywiście nowego w ich działaniach. Wydaje się również, że „narządy słuchu” klientów firm oferujących usługi doradcze zostały w jakiś magiczny sposób uwrażliwione na terminy „okołoinnowacyjne”. Tym marketingowym znaczeniem przywiązanym do terminu innowacyjności zajmować się jednak nie będę. Zdecydowanie bardziej interesujące jest to, że część firm rzeczywiście „do zawsze” robi właśnie to coś, a część firm rzeczywiście zmienia się, aby to coś robić.

Napisałem „od zawsze”, gdyż innowacja i innowacyjność to terminy znane od dłuższego czasu i na tyle „okrzepłe”, że można je postrzegać z perspektywy „dorobku ludzkości” w różnych kategoriach z różnych perspektyw. Ja skupię się na jedynie kilku aspektach: przykładach działań, które wyznaczają standardy wyników, jakie mogą być określane mianem innowacji; cechach firm, które innowacjami żyją; badaniach nad tworzeniem i przyjmowaniem się innowacji w grupach odbiorców oraz związkami innowacji z ruchami open source.

Czytaj więcej »