Analiza sieci społecznych – warto przeczytać

Data: 2009-05-31
Autor: Sebastian Konkol

Wśród książek powiązanych z nauką o analizie sieci społecznych są zarówno takie, które w przystępny sposób zachęcają do zagłębienia się w świat innego spojrzenia na złożoność świata, są takie, które trzeba przeczytać, potem przeczytać, a następnie przeczytać aż w końcu polubić gdyż prezentują aparat badawczy oraz są takie, które pokazują jak ciekawe rzeczy można zrobić, kiedy się już polubi.

Zbliżenie z analizą sieci społecznych trzeba rozpocząć „miękko” i zacząć od popularnonaukowych pozycji traktujących o sieciach (nie tylko społecznych). Spośród tych książek koniecznie trzeba „połknąć”: “Linked: How Everything Is Connected to Everything Else and What It Means” (Albert-László Barabási, “Linked: How Everything Is Connected to Everything Else and What It Means”, Plume, ISBN: 0452284392) oraz “Six Degrees: The Science of a Connected Age” (Duncan J. Watts, “Six Degrees: The Science of a Connected Age”, W. W. Norton & Company, ISBN: 0393325423).

Pierwsza z nich to podróż w czasie od początków istnienia analizy sieciowej, poprzez jej rozwój i odkrywanie potęgi takiej metody badań naukowych aż po czasy dzisiejsze (±10 lat).

Czytaj więcej »

Społeczności

Data: 2009-05-14
Autor: Sebastian Konkol

O społecznościach mówi się dużo – to kolejny termin-wytrych, któremu nadano tyle różnych znaczeń i konotacji, że trudno się już w tym połapać. Biorąc pod uwagę statystyki Google Search, społeczność jest najczęściej identyfikowana przez serwisy Internetowe, wokół których się gromadzi i gdzie wyraża swoją spójność w ten lub inny sposób. Internet, choć potężny i coraz szybciej rosnący w siłę, nie jest jedynym sposobem wyrazu społeczności, ani wyznacznikiem jej istnienia, choć jest prawdopodobnie najgłośniejszym i najdonioślejszym medium przekazu treści społecznych, tworzonych lub adresowanych w tym trybie. Ludzkie społeczności organizowały się od zawsze, odkąd pierwszy człowiek zszedł z drzewa – a być może nawet jeszcze wcześniej.  Od zarania dziejów ludzie organizowali się społecznie w strukturach plemiennych, bo dawało to większe szanse na przeżycie i pozwalało na rozwój jednostek w bardzo zróżnicowanych kierunkach. Krótko mówiąc, społeczności były, są i będą, ale my dopiero zaczynamy je rozumieć. Postęp technologiczny sprawia, że odkrywamy istnienie społeczności w miejscach, których dotąd nie dostrzegaliśmy i nie podejrzewaliśmy, a efekty tego postępu przyczyniają się także do ułatwiania kontaktów i zwiększania dynamiki funkcjonowania społeczności (tu wieka rola i zasługa globalnej sieci Internet). W takt rozwoju zrozumienia społeczności i ich funkcjonowania oraz wraz z postępem w teorii i praktyce zarządzania biznesem narastają też ciągoty do wykorzystania dobrodziejstw oferowanych przez społeczności. Ta chęć, dostarczając sił i środków postrzeganych jako inwestycja w nowe horyzonty, napędza postęp w zrozumieniu reguł rządzących złożonymi systemami społecznymi i sił w nich występujących. Wiemy więc coraz więcej, a im więcej wiemy, tym większe są szanse, że te badania będą kontynuowane.

Czytaj więcej »

Analiza sieci społecznych – nauka o relacjach w społecznościach

Data: 2009-05-02
Autor: Sebastian Konkol

Termin „sieci społeczne” stał się modny kilka lat temu, a jego kariera rozwija się interesująco. Często, dzięki stosunkowo słabej powszechnej świadomości zagadnień z nimi związanych, sieci społeczne są wykorzystywane na przykład dla usprawiedliwienia niekonwencjonalnego podejścia do rozwiązań typowych problemów z zakresu marketingu, komunikacji czy tzw. spraw HR-owych. Przekładając na nasze, scenariusz mógłby wyglądać tak. Przychodzi do nas gość, którego spójność konstrukcji osobowości moglibyśmy z czystym sumieniem zakwestionować i zaczyna opowiadać o pomysłach, które są co najmniej podejrzane w obszarze związków przyczynowo-skutkowych. Zaczynamy więc drążyć zadając podchwytliwe pytania i w pewnym momencie pada odpowiedź: „to jest efekt istnienia/działania/powstawania/odkrywania sieci społecznej” (niepotrzebne skreślić). Chyba niewiele osób jest w stanie zareagować na to w przemyślany i uzasadniony sposób. A warto…

Czytaj więcej »

O informatyce stosowanej i informatykach-praktykach

Data: 2009-04-18
Autor: Sebastian Konkol

Jakąś część czasu poświęcanego na zarabianie na życie spędziłem pracując dla organizacji IT w różnych firmach. Trochę nazbierało mi się przemyśleń ogólnej natury i spróbuję je tu przelać.

Przede wszystkim, sprawa dotyczy informatyki stosowanej, czyli takiej, która „uprawiana” jest w firmach przez informatyków-praktyków. Jest to o tyle istotne, że trzeba odróżnić ich od naukowców zajmujących się gałęzią nauki o nazwie informatyka, czyli nauki o przetwarzaniu informacji. Cała dziedzina informatyki, zarówno tej naukowej jak i uprawianej praktycznie, jest raczej młoda. Piszę „raczej”, bo są młodsze gałęzie wiedzy człowieka (np. bionanorobotyka, dzięki Tomek), ale informatyka jest nadal na tyle młoda, że nie posiada standardów przemysłowych oraz stabilności sądów i przekonań opartych na ogólnych zasadach sensowności i bezsensowności. Dla przykładu, w budownictwie takie standardy istnieją i budowniczowie raczej starają się zbudować fundamenty zanim zabiorą się za ściany i dach. W informatyce stosowanej takich wyznaczników brak – nie ma zdrowego rozsądku, który oddzielałby rzeczy śmiałe od (nie przymierzając) głupich, a przynajmniej „o sensie ograniczonym”. Jest też inny czynnik wpływający na taki stan rzeczy – wielkość nakładów finansowych. Informatyka stosowana to dziedzina chora na duże pieniądze, a więc wystawiona na duże wpływy i naciski z różnych stron. Ten brak standardów zdrowego rozsądku sprawia, że brak jest perspektywy, punktu odniesienia, które pozwalałyby na świadomą ocenę Kolejnej Wielkiej Technologii, jaką proponuje ten czy inny dostawca tej Wielkiej Technologii oraz całego szeregu poprzednich, z których każda miała być o niebo lepsza niż poprzednia. Efekt? Nowinki są łatwo przyjmowane, niemal bezkrytycznie. Z komercyjnego punktu widzenia jest to studnia bez dna, ale o tym nie chcę pisać. :-)

Czytaj więcej »

Czym jest (a czym nie jest) Programme Management

Data: 2009-03-23
Autor: Sebastian Konkol

Kilkukrotnie „przytrafiła mi się” konieczność organizacji przedsięwzięć o dużym zasięgu i skali. W takich sytuacjach zwykle proponowałem uruchomienie programu jako adekwatnej struktury zarządczej. W większości przypadków w tym momencie mojej rozmowy zapadała „kłopotliwa” cisza, bo rozmówcy „nie do końca” rozumieli, co mam na myśli. Piszę więc ten wpis popychany konstruktywnym lenistwem – od dzisiaj będę mógł po prostu przesłać odnośnik do niniejszego wpisu. :-)

Czym jest więc program? Postaram się odpowiedzieć na to pytanie kontrastując go z inną, znaną (jak się powszechnie uważa) strukturą zarządczą, czyli projektem. Najogólniej rzecz mówiąc, z punktu widzenia zarządzania, cele można realizować na dwa sposoby: w strukturze hierarchicznej (czyt. zmuszając poszczególne jednostki organizacyjne firmy do pracy w ramach istniejących procesów) lub w strukturach zadaniowych (wykraczając poza hierarchię i procesy firmy). W szczególności, części celów nie daje się – niejako z definicji – osiągnąć w strukturach hierarchicznych, bo jeśli nie ma w firmie odpowiedniego działu lub procesu, to kicha… Formy pośrednie pomiędzy organizacjami hierarchicznymi a zadaniowymi pominę dla czystości rozważań – w tym kontekście niewiele pomogłoby dodatkowe komplikowanie wywodu. Teoria zarządzania zna różne poziomy planowania i realizacji stawianych celów: np. strategiczne (długoterminowe), taktyczne i operacyjne (bieżące). Analogicznie do „poziomów” organizacji prac w strukturach hierarchicznych, struktury zadaniowe mogą dotyczyć poziomów „strategicznych” lub „operacyjnych”. Nie jest to ani dobra, ani kompletna definicja, ale postarajmy się to zapamiętać, bo zacznijmy od tego właśnie, a dalej będzie znacznie ciekawiej.

Czytaj więcej »

Rozwój produktów i zarządzanie nimi – warto przeczytać

Data: 2009-03-07
Autor: Sebastian Konkol

Zważywszy na wiek myśli zarządczej dotyczącej koncepcji produktu, nie jest zaskoczeniem, że literatura tego tematu jest raczej pokaźna. Można przeczytać tu zarówno o metodach i zasadach tworzenia produktów i zarządzania nimi, jak i o portfelowym spojrzeniu na produkty oraz o środowisku funkcjonowania tych metod. Poniżej załączam opis kilku pozycji, których lektura pozwoli na wyrobienie sobie opinii o złożoności merytorycznej i zarządczej poprawnie realizowanej funkcji zarządzania produktem.

Pierwsza pozycja, to – choćby biorąc pod uwagę autorów – solidna podstawa i dobry początek: Philip Kotler, Gary Armstrong, John Saunders, Veronica Wong, „Marketing Podręcznik Europejski” (Polskie Wydawnictwo Ekonomiczne, 2002, ISBN: 83-208-1358-1). To raczej pokaźna książka, która działania rozwoju produktu i zarządzania produktem osadza w szerszym kontekście działań marketingowych, jakie są zwykle prowadzone przez firmy komercyjne. Opis środowiska dla rozwoju produktów i zarządzania nimi obejmuje tu pełny przegląd zagadnień od planowania strategicznego, przez metody i zasady prowadzenia działań marketingowych, aż po pozycjonowanie, utrzymanie relacji z klientami i budowanie przewagi konkurencyjnej. Specjalny rozdział poświęcony jest tu produktowi jako koncepcji marketingowej, a w opisach innych zagadnień znajduje się wiele odnośników do koncepcji produktów. W ten sposób książka ta przedstawia kompendium wiedzy dotyczącej działań otaczających działania „produktowe”.

Czytaj więcej »

Product Prototyping

Data: 2009-02-20
Autor: Sebastian Konkol

W działalności firm komercyjnych dość rzadką sytuacją jest tworzenie czegoś zupełnie nowego, jak nowa gałąź działalności firmy, czy nowa linia biznesowa. Zwykle – co jest bardzo rozsądne – firmy starają się gromadzić kompetencje i zdolności, które mogą być wykorzystywane możliwie wielokrotnie w prowadzonej przez nie działalności komercyjnej. Firmy produktowe, czyli budujące swoją pozycję w umysłach klientów bazując na marketingowej koncepcji produktu, mogłyby wiele zyskać (oszczędzając koszty i wysiłek, skracając czas od koncepcji do wdrożenia), gdyby umiały postępować zgodnie z podejściem dekompozycji produktów na składowe, które mogłyby być wielokrotnie wykorzystane. Oczywiście, o ile to wielokrotne wykorzystanie miałoby rzeczywiście miejsce.

Firmy produktowe często wprowadzają modyfikacje w swoich produktach dostępnych komercyjnie (czasami nazywając to niezbyt sensownie nowym produktem, ale to oddzielna sprawa) gdyż wierzą, że jest to sposób na podniesienie atrakcyjności produktu. Taka działalność wynika czasami ze stosowania najprostszej metody prowadzenia działań na rynku – metody prób i błędów. A może dałoby się to robić inaczej?

Czytaj więcej »

StartUp – warto przeczytać

Data: 2009-02-14
Autor: Sebastian Konkol

Ostatnio wpadło mi w ręce kilka książek traktujących o biznesie w powijakach. Skoro rzecz o rozpoczynaniu, to pewnie skojarzenia prowadzą do biznes planów, poszukiwaniu inwestorów lub przynajmniej zakładaniu sklepów internetowych. Otóż nie. Takie tematy znalazły się już w tylu publikacjach, że nie sposób ich wymienić. To, czym chciałbym się podzielić, to recenzje książek prezentujących zagadnienia startup’ów z innych punktów widzenia.

Czytaj więcej »