Tajemniczy klient

Data: 2011-11-04
Autor: Sebastian Konkol
Tajemniczy klient

Instytucja „tajemniczego klienta” jest znana od wielu już lat. To taki „podstawiony” klient, który korzysta z usług określonej firmy, a w tym czasie dokonuje zaplanowanego badania sposobu świadczenia tych usług. Oczywiście, na zlecenie kierownictwa badanej firmy. Zawsze wydawało mi się, że ja nie mógłbym pełnić takiej roli (kompletnie nie umiem kłamać i nie toleruję kłamstwa), ale ostatnie doświadczenia z dwoma firmami telekomunikacyjnymi nakazują mi się nad tym jeszcze zastanowić (nad byciem tajemniczym klientem, nie kłamstwem, rzecz jasna).

Czytaj więcej »

Dojrzałość kierownika projektu

Data: 2011-10-07
Autor: Sebastian Konkol

Literatura gatunku proponuje kilka metod oceny dojrzałości kierownika projektu. Większość z nich opiera się o dojrzałość o charakterze Capability Maturity Model. Ja uknułem sobie nieco inny, trzystopniowy model dojrzałości kierownika projektu. Oto on.

Czytaj więcej »

Być urzędnikiem, czy być człowiekiem?

Data: 2011-09-20
Autor: Sebastian Konkol
Być urzędnikiem, czy być człowiekiem?

Od miesiąca zbieram się, żeby napisać kolejny wpis w tym blogu, ale nie bardzo mam jak. Od ponad 6 miesięcy pracuję w bardzo ciekawym projekcie. Jedna ze służb wchodzących w skład administracji publicznej w Polsce uzyskała całkiem spore wsparcie unijne, dzięki czemu może dokonać poważnej transformacji swego działania – organizacji procesowej, wsparcia informatycznego, nastawienia na wzrost kraju. Może o tym kiedyś napiszę, jak już będzie się czym chwalić. Tym razem zachowam się jak typowy Polak – będę narzekał.

Czytaj więcej »

Czy zapewniamy właściwą jakość?

Data: 2011-08-19
Autor: Sebastian Konkol

Czytaliście “The Big Switch” napisane przez Nicholasa G. Carra (tego od “IT Doesn’t Matter”)? Jak to w jego stylu, promuje on zmuszającą do przemyśleń wizję tego, co dzieje się teraz w IT, czyli – w mojej nomenklaturze – w informatyce użytkowej. Złożoność systemów informatycznych, ich rola i sposób, w jaki wchodzą w interakcje z ich użytkownikami ewoluuje przez czas liczony już w dziesięcioleciach. W efekcie tej ewolucji, podczas kilku dekad istnienia oprogramowania w cywilizacji ludzkiej, relacje między oprogramowaniem a jego użytkownikiem zmieniło się dość dramatycznie. Na samym początku tej drogi, zarówno programowanie (jako czynność tworzenia oprogramowania) jak i używanie go nosiły znamiona tajemnicy. Choć dzisiaj trudne to jest do zrozumienia, korzystanie z komputera wymagało głębokiej wiedzy inżynierskiej. Troszkę później, kiedy zamiast kart perforowanych były już urządzenia wejścia-wyjścia (klawiatura, stacja dysków), programowanie stało się odrobinę wygodniejsze, a w dziedzinie użytkowania programowania odczuwano nawet większe postępy. Tym niemniej, role twórcy oprogramowania i jego użytkownika były dość mocno rozdzielone. W dzisiejszych warunkach, te dwie role są coraz mocniej „zmiksowane”, istnieje coraz mniej zagadnień, które mogą być bezdyskusyjnie określone jako przynależące do domeny inżynierskiej, jaką nazywany software engineering.

Czytaj więcej »

Zanim zabierzesz się za Business Plan

Data: 2011-07-13
Autor: Sebastian Konkol

Wśród „początkujących” adeptów sztuki zarządzania rozwojem biznesu pomysł na biznes kojarzy się wyłącznie z biznesplanem, czyli opasłym dokumentem, który zawiera całą masę bardzo ważnych rzeczy. Często uważają oni, że jest to jedyny poprawny sposób na weryfikację pomysłu. Gdyby uznać, że weryfikacja pomysłu na biznes to decyzja „punktowa w czasie”, biznesplan byłby zapewne ostatecznym planem, jaki mógłby służyć dla oceny pomysłu na biznes. Weryfikacja takiego pomysłu to jest jednak proces a wytworzenie biznesplanu to całkiem spory wysiłek. Bezkrytyczne wymaganie podjęcia takiego wysiłku jest często wyrazem niezrozumienia zasad rozwoju biznesu (albo bycia przedstawicielem VC, ale to jest już uzasadnione). Jeśli więc przyjąć, że weryfikacja pomysłu na biznes jest procesem, w którym kolejne porcje wysiłku wkładanego w analizę pomysłu na biznes pozwalają na stopniową weryfikację jego potencjału, a na podstawie wyniku któregoś kroku wiadomo, czy pomysł rokuje na tyle, aby wykonać kolejny krok (ponosząc kolejne koszty i wkładając wysiłek), to koniecznym jest posługiwanie się prostszymi metody na oszacowanie potencjału tkwiącego w pomyśle, niż biznesplan. O jednym z nich, modelu biznesowym, pisałem niedawno – dzisiaj o kolejnym przybliżeniu od idei do biznesplanu, czyli o czymś, co nazywam studium wartości.

Czytaj więcej »

OpenSource Software Services

Data: 2011-06-22
Autor: Sebastian Konkol
OpenSource Software Services

Działam „w branży IT” od wielu lat, wdrażając, doradzając i obserwując wdrożenia innych. Wiele z tych projektów kończyło się co najwyżej częściowym sukcesem – coś było fundamentalnie nie tak w działalności branży, gdzieś popełniany był systemowy błąd. Obserwowałem bacznie te projekty, których uczestnicy na wszystkich szczeblach hierarchii skupiali uwagę na kosztach, złożoności i możliwościach technicznych rozwiązania. Gryzłem się z tym przez długi czas i doszedłem do wniosku, że wdrożenia IT są tak drogie i tak „magiczne”, że waga ponoszonych kosztów przesłaniała wartość biznesową, jaką całość wdrożenia miała wytworzyć.

Czytaj więcej »

Mit o poleganiu na dużych firmach

Data: 2011-06-08
Autor: Sebastian Konkol

Zamawiający systemy informatyczne wierzą także w bezpieczeństwo współpracy z „firmami z logiem”. Warto się zastanowić, na czym zasadza się to bezpieczeństwo. Otóż, wcale nie na marce firmy, ale na ludziach, którzy w tych firmach pracują. „Firmy z logiem” różnią się od firm mniejszych tym, że zamawiający nic nie wiedzą o kłopotach wewnątrz dużych firmy. Jeśli zniknie jakiś dział, albo zespół, który realizował projekt dla zamawiającego, efekt jest taki sam, jak zanik całej małej firmy – nie ma kto zrobić tego czegoś, co w danej chwili zrobić trzeba. W zasadzie istnieje jedna istotna różnica – w stosunku do dużej firmy byłoby od kogo dochodzić kar umownych, o ile zamawiający ma znacznie lepszych prawników, niż duża „firma z logiem”. Tak, czy inaczej, jak z dużej firmy ludzie odejdą, to z system zamawiającego i tak nie stanie się nic więcej.

Czytaj więcej »

Praktyka crowdsourcingu – przykłady „z życia”

Data: 2011-05-16
Autor: Sebastian Konkol
Praktyka crowdsourcingu – przykłady „z życia”

Kilka dni temu ogłoszono wyniki konkursu „Głosowanie na nowy smak Lay’s”. Warto o tym wspomnieć, bo to jedna z niewielu inicjatyw włączenia społeczności w tryby działania maszyn przedsiębiorstw. Część tego konkursu „zderzyła się” w czasie z konferencją Polish IA Summit 2011, w czasie której na fali wysłuchiwania o różnych podejściach do badania użyteczności oprogramowania naszła mnie inna refleksja, odnosząca się do praktyk biznesowych firmy Microsoft. Z tego „zderzenia”, dwa przykłady crowdsourcingu – pozytywny i jakby „trochę mniej pozytywny”.

Czytaj więcej »