Społeczności

Data: 2009-05-14
Autor: Sebastian Konkol

O społecznościach mówi się dużo – to kolejny termin-wytrych, któremu nadano tyle różnych znaczeń i konotacji, że trudno się już w tym połapać. Biorąc pod uwagę statystyki Google Search, społeczność jest najczęściej identyfikowana przez serwisy Internetowe, wokół których się gromadzi i gdzie wyraża swoją spójność w ten lub inny sposób. Internet, choć potężny i coraz szybciej rosnący w siłę, nie jest jedynym sposobem wyrazu społeczności, ani wyznacznikiem jej istnienia, choć jest prawdopodobnie najgłośniejszym i najdonioślejszym medium przekazu treści społecznych, tworzonych lub adresowanych w tym trybie. Ludzkie społeczności organizowały się od zawsze, odkąd pierwszy człowiek zszedł z drzewa – a być może nawet jeszcze wcześniej.  Od zarania dziejów ludzie organizowali się społecznie w strukturach plemiennych, bo dawało to większe szanse na przeżycie i pozwalało na rozwój jednostek w bardzo zróżnicowanych kierunkach. Krótko mówiąc, społeczności były, są i będą, ale my dopiero zaczynamy je rozumieć. Postęp technologiczny sprawia, że odkrywamy istnienie społeczności w miejscach, których dotąd nie dostrzegaliśmy i nie podejrzewaliśmy, a efekty tego postępu przyczyniają się także do ułatwiania kontaktów i zwiększania dynamiki funkcjonowania społeczności (tu wieka rola i zasługa globalnej sieci Internet). W takt rozwoju zrozumienia społeczności i ich funkcjonowania oraz wraz z postępem w teorii i praktyce zarządzania biznesem narastają też ciągoty do wykorzystania dobrodziejstw oferowanych przez społeczności. Ta chęć, dostarczając sił i środków postrzeganych jako inwestycja w nowe horyzonty, napędza postęp w zrozumieniu reguł rządzących złożonymi systemami społecznymi i sił w nich występujących. Wiemy więc coraz więcej, a im więcej wiemy, tym większe są szanse, że te badania będą kontynuowane.

Czytaj więcej »

O informatyce stosowanej i informatykach-praktykach

Data: 2009-04-18
Autor: Sebastian Konkol

Jakąś część czasu poświęcanego na zarabianie na życie spędziłem pracując dla organizacji IT w różnych firmach. Trochę nazbierało mi się przemyśleń ogólnej natury i spróbuję je tu przelać.

Przede wszystkim, sprawa dotyczy informatyki stosowanej, czyli takiej, która „uprawiana” jest w firmach przez informatyków-praktyków. Jest to o tyle istotne, że trzeba odróżnić ich od naukowców zajmujących się gałęzią nauki o nazwie informatyka, czyli nauki o przetwarzaniu informacji. Cała dziedzina informatyki, zarówno tej naukowej jak i uprawianej praktycznie, jest raczej młoda. Piszę „raczej”, bo są młodsze gałęzie wiedzy człowieka (np. bionanorobotyka, dzięki Tomek), ale informatyka jest nadal na tyle młoda, że nie posiada standardów przemysłowych oraz stabilności sądów i przekonań opartych na ogólnych zasadach sensowności i bezsensowności. Dla przykładu, w budownictwie takie standardy istnieją i budowniczowie raczej starają się zbudować fundamenty zanim zabiorą się za ściany i dach. W informatyce stosowanej takich wyznaczników brak – nie ma zdrowego rozsądku, który oddzielałby rzeczy śmiałe od (nie przymierzając) głupich, a przynajmniej „o sensie ograniczonym”. Jest też inny czynnik wpływający na taki stan rzeczy – wielkość nakładów finansowych. Informatyka stosowana to dziedzina chora na duże pieniądze, a więc wystawiona na duże wpływy i naciski z różnych stron. Ten brak standardów zdrowego rozsądku sprawia, że brak jest perspektywy, punktu odniesienia, które pozwalałyby na świadomą ocenę Kolejnej Wielkiej Technologii, jaką proponuje ten czy inny dostawca tej Wielkiej Technologii oraz całego szeregu poprzednich, z których każda miała być o niebo lepsza niż poprzednia. Efekt? Nowinki są łatwo przyjmowane, niemal bezkrytycznie. Z komercyjnego punktu widzenia jest to studnia bez dna, ale o tym nie chcę pisać. :-)

Czytaj więcej »

Product Prototyping

Data: 2009-02-20
Autor: Sebastian Konkol

W działalności firm komercyjnych dość rzadką sytuacją jest tworzenie czegoś zupełnie nowego, jak nowa gałąź działalności firmy, czy nowa linia biznesowa. Zwykle – co jest bardzo rozsądne – firmy starają się gromadzić kompetencje i zdolności, które mogą być wykorzystywane możliwie wielokrotnie w prowadzonej przez nie działalności komercyjnej. Firmy produktowe, czyli budujące swoją pozycję w umysłach klientów bazując na marketingowej koncepcji produktu, mogłyby wiele zyskać (oszczędzając koszty i wysiłek, skracając czas od koncepcji do wdrożenia), gdyby umiały postępować zgodnie z podejściem dekompozycji produktów na składowe, które mogłyby być wielokrotnie wykorzystane. Oczywiście, o ile to wielokrotne wykorzystanie miałoby rzeczywiście miejsce.

Firmy produktowe często wprowadzają modyfikacje w swoich produktach dostępnych komercyjnie (czasami nazywając to niezbyt sensownie nowym produktem, ale to oddzielna sprawa) gdyż wierzą, że jest to sposób na podniesienie atrakcyjności produktu. Taka działalność wynika czasami ze stosowania najprostszej metody prowadzenia działań na rynku – metody prób i błędów. A może dałoby się to robić inaczej?

Czytaj więcej »

Innowacje i innowacyjność

Data: 2008-11-30
Autor: Sebastian Konkol

Gdyby brać pod uwagę statystyki oglądalności (np. wyliczone na podstawie wyszukiwania w Google) lub rozmiar powierzchni wydawniczej poświęcanych określonym pojęciom, to termin „innowacyjność” należałoby potraktować jako nowe, przełomowe czy rewolucyjne objawienie w dziedzinie budowania biznesu, zarządzania i spojrzenia na działalność w ogólniejszym sensie. Przyglądając się jednak bliżej całemu zamieszaniu, jawi się ono jako kolejna implementacja znanych chwytów marketingowych. Rzec by można, że aktualnie każda szanująca się firma musi „być  innowacyjną”, „mieć innowacje” lub „wspierać innowacje”, ale za tym zwykle nie idzie nic rzeczywiście nowego w ich działaniach. Wydaje się również, że „narządy słuchu” klientów firm oferujących usługi doradcze zostały w jakiś magiczny sposób uwrażliwione na terminy „okołoinnowacyjne”. Tym marketingowym znaczeniem przywiązanym do terminu innowacyjności zajmować się jednak nie będę. Zdecydowanie bardziej interesujące jest to, że część firm rzeczywiście „do zawsze” robi właśnie to coś, a część firm rzeczywiście zmienia się, aby to coś robić.

Napisałem „od zawsze”, gdyż innowacja i innowacyjność to terminy znane od dłuższego czasu i na tyle „okrzepłe”, że można je postrzegać z perspektywy „dorobku ludzkości” w różnych kategoriach z różnych perspektyw. Ja skupię się na jedynie kilku aspektach: przykładach działań, które wyznaczają standardy wyników, jakie mogą być określane mianem innowacji; cechach firm, które innowacjami żyją; badaniach nad tworzeniem i przyjmowaniem się innowacji w grupach odbiorców oraz związkami innowacji z ruchami open source.

Czytaj więcej »