Czy to chmurowe zoligopolizowanie jest już ostatnim stadium rozwoju IT?

Data: 2021-04-14
Autor: Sebastian Konkol
Czy to chmurowe zoligopolizowanie jest już ostatnim stadium rozwoju IT?

Czytając wpisy z serii Hybrid Multicloud można byłoby dojść do wniosku, że za chwilę całe ogólnocywilizacyjne IT będzie w rękach i pod pełną kontrolą kilku firm. Czyżby świat IT uzyskał ostateczną postać poukładania, w której wszystko jest już jasne i wszystko wreszcie wiadomo?

Ależ, na szczęście, nic podobnego!

Primo

Skoro nie brakuje kapitału do budowy chmur, a marże ciągle pozwalają na konkurencję, z pewnością niewidzialna ręka wolnego (ciągle jeszcze?) rynku coś zamiesza. Pojawiają się nowi (lub znani nowi) gracze, dołączający do wyścigu budowy kolejnych chmur. Będąc nowymi na tym rynku muszą się czymś wyróżniać i czymś nadrabiać – Oracle i Alibaba to dobre przykłady takich firmy, których usługi chmurowe zmieniają układ sił. Dostawcy już będący na rynku, jak Salesforce, otwierają nowe obszary działań (w tym przypadku platformową usługę integracji) możliwą do uzyskania dzięki innemu spojrzeniu na – wydawałoby się – znane od lat zagadnienia.

Secundo

Dostawcy namawiają na PaaSy i Serverless, bo minimalizacja kosztów zarządzania i w ogóle jest pięknie, ale to jest vendor lock, cokolwiek by o tym mówić. Jeśli model działania jakiejś firmy jest na tyle prosty, że zakłada nieposiadanie IT, to dla takiej firmy jest to świetne rozwiązanie, bo alternatywy są zbyt kosztowne. Klienci, którzy musieli zapłacić rachunek „nieco” przekraczający prognozy, bo „czegoś nie przewidzieli”, rozumieją, że dostawców chmury trzeba kontrolować… siłami innych dostawców. Tacy klienci mówią więc, że wcale niekoniecznie PaaS, a może nawet znacznie dalej. Jedni mówią, że chcą inaczej i kierują się ku VMware Cloud na rzeczywistych blachach w poszczególnych chmurach, a inni, że są „już skonteneryzowani” i korzystają z Redhat OpenShift, w którym rzeczywiście przenoszenie zadań między chmurami jest prostą operacją, a zakres możliwości zarządzania oszałamia.

Tertio

Na rynku chmurowym jest wiele nisz do wypełnienia. Już dziś widać, że każdy szanujący się dostawca usług w sferze biznesowego IT chce (musi?) być obecny w każdym chmurowym marketplace. Na tym jednak na pewno się nie skończy, bo lista możliwości jest nieograniczona. Chyba wreszcie praktyka stosowanej IT dorasta do wzorców sprzed dwóch dekad, gdzie dostęp do usług miał być po prostu otwarty. Ocena ryzyka kredytowego i inne modele dla gotowych już algorytmów sztucznej inteligencji, diagnoza schorzenia na podstawie symptomów i diagnostyka obrazowa, rozpoznanie twarzy i weryfikacja wiarygodności dokumentów w ramach potwierdzania tożsamości – to są wszystko komponenty usługowe gotowe do użycia w dowolnych aplikacjach. Ani to PaaS, ani SaaS, po prostu usługa biznesowa dostępna „po API”. Niszowe zastosowania będą po prostu znaczącym, jeśli nie największym, konsumentem infrastrukturalnych chmur, a same chmury będą coraz bardziej przypominać gniazdko z prądem. Taką drogę przeszli już operatorzy telco stając się „rurą z danymi” dla operatorów usług  OTT. Taki biznes działa i dobrze współistnienie w telco, choć marże już nie te, co kiedyś.

Quatro

Mimo ogromnych budżetów marketingowych prawda o świecie fizycznym jest prosta: nie wszystko da się zrobić w chmurze, bo może być „brak Internetu” lub „za daleko”. Era Edge Computing dopiero się zaczyna, a zarówno operatorzy telekomunikacyjni jak i dostawcy chmur dostrzegli ten kłopot. Zarówno jedni jak i drudzy próbują dostarczać urządzenia Edge ze swoimi rozwiązaniami, ale to nadal urządzenie bez infrastruktury. Urządzenie dostawcy chmury traci walory usługi i staje się nią dopiero po dołączeniu do chmury – urządzenie operatora telekomunikacyjnego może działać po prostu w infrastrukturze operatora, jest usługą zawsze.

Nic nie jest więc ustalone. Gdybym miał ustalić dwa tematy, co do których mogę mieć pewność w odniesieniu do ludzkości, to że (a) na pewno ktoś w tym momencie chce wywołać jakąś wojnę oraz (b) na pewno coś się zmieni. Biorąc pod uwagę, że najbardziej przedsiębiorcza część ludzkości planuje już zasiedlanie Marsa, tylko patrzeć, jak do naszej układanki dojdzie czynnik, który wywróci do góry scalakami wszystko to, co dzisiaj uważamy za fundament stabilności. I to jest najpiękniejsza zdolność Homo Sappiens!

Pozostaw komentarz