Myślisz o chmurze? Idź na całość!

Data: 2020-09-16
Autor: Sebastian Konkol
Myślisz o chmurze? Idź na całość!

Odkąd Nicholas Carr opublikował “IT Doesn’t matter”, pomimo ówczesnego świętego oburzenia całej branży, rzeczywistość dowodzi po kawałeczku chyba każdą z jego tez. Wartość IT stopniowo przenosi się w kierunku od infrastruktury do aplikacji. Wieszczone przez Nicholasa „IT jak elektryczność” na dziś jest faktem dla infrastruktury sprzętowej, platformy operacyjnej i aplikacyjnej. Tę wizję wypełniły usługi chmurowe. Im bliżej aplikacji, tym sprawa jest mniej oczywista, ale dla większości „tego poniżej” sprawa jest raczej jednoznaczna.

Innymi słowy, dominacja chmury jest nieunikniona. To tylko kwestia czasu, kiedy wszystkie alternatywne formy dostarczania infrastruktury obliczeniowej – hosting, kolokacja, własne centra przetwarzani danych – staną się niezwykle niszowymi rozwiązaniami. Giganci inwestują w swoje chmury, posuwając się nawet do „zaniedbywania” rozwoju swoich produktów on-premises. Gigantów stać na to, aby zrealizować wizję Nicholasa. Mimo to, każda organizacja mająca coś on-premises prowadzi przy każdej możliwej okazji długie dialogi wewnętrzne, często schizofreniczne i ze zwrotami akcji, na nieśmiertelny temat „w chmurze, czy on-premises”. Co ciekawe, większość takich dyskusji nadal kończy się dojściem do wniosku, że „case by case” i hybryda, bo cóż zrobić z tym bagażem on-premises… Te dyskusje zajmują tak dużo czasu i wysiłku, że biznes cierpi, a ich wynik – jak podpowiada moje doświadczenie – jest z góry zdeterminowany. Gdybym dzisiaj budował nową firmę, nawet dużą, wszystko wysłałbym do chmury – byłoby szybciej i taniej. W warunkach idealnych nie mamy więc wątpliwości – wszystkie problemy wynikają z kotwicy w obecnym stanie.

Koncepcja chmury, na drodze do zdominowania sposobu zapewnienia mocy obliczeniowej, zmienia się równocześnie w wielu wymiarach. Chmura przestaje być konstruktem głównie technicznym – jest już dzisiaj konstruktem kontraktowo-prawnym, a w przyszłości będzie nim jeszcze bardziej. Ujawniający się dzisiaj trend „chmur krajowych” – fizyczna lokalizacja rejonu globalnego dostawcy usług chmurowych, podporządkowana legislacji danego kraju, świadcząca te same usługi chmurowe w zgodzie z interesami kraju – realizowany jest przez każdego z wielkich graczy. Każdy z nich rozumie doskonale, że współpraca z krajami (czyt. z rządami) jest po prostu korzystniejsza, niż zdanie się na „uczciwą konkurencję” i „niewidzialną rękę rynku”. Oczywiście, przy takim przełożeniu na efekty (kapitał i polityka) chmura to pewna (ilościowo i deterministycznie) dawka uzależnienia od dostawcy. Anarchiści nie będą mieli łatwo, ale to jedynie nieco inna twarz trendów globalizacji. Na coraz mniejszą część naszej przyszłości mamy wpływ – warto mieć tego świadomość, ale rozdzieranie szat z tego powodu nie będzie mieć tu szczególnego znaczenia. Po prostu taka jest cena działania w zmieniającym się świecie. Każdy, kto będzie się upierał przy budowaniu własnej infrastruktury będzie cierpiał z braku czasu na generowanie wartości biznesowej, bo konkurencja po prostu przejdzie do tego drugiego kroku od razu.

Trzeba się nauczyć podejmować inne wybory. Nie prowadzić dyskusji „czy do chmury”, bo spieranie się z rzeczywistością nie jest najlepszą strategią. Należy nauczyć się prowadzić świadome dyskusje „która chmura i do czego”. Trzeba nauczyć się decydować jak będziemy kontrolować to, co tam jest, z wielu perspektyw, bo każda z chmur jest inna. Dla przykładu, na najbardziej podstawowym poziomie, po IaaS trzeba iść do AWS, środowisko dla operowania na danych (dowolnych, w dowolnych ilościach) to Google, a „bezstresowy PaaS” (z perspektywy developera, nie płatnika) budowanie aplikacji biznesowych do Azure. Ta struktura decyzyjna jest zupełnie inna, niż ta, do której jesteśmy przyzwyczajeni – ciągłość biznesu, kryteria decyzyjne, perspektywa kontraktowa, ekonomiczna czy zakupowa – to jest praca do wykonania.

Potężne siły kształtują przyszłość myślenia o infrastrukturze – a raczej o tym, jak o infrastrukturze nie myśleć w ogóle. Stała się ona bowiem takim commodity, że decydujące są ekonomiczne efekty skali i nie ma najmniejszych szans na uzyskanie czasów i kosztów niższych, niż w chmurze. Coś za coś, ale kierunek jest właśnie taki. Idź na całość.

Komentarze niedostępne