Business Case dla Open Source – część druga, twarda

Data: 2013-12-31
Autor: Sebastian Konkol

Porządki i remanenty przed końcem roku trwają – u mnie także. Obiecałem – już, niestety, dość dawno – opublikowanie drugiej części Business Case dla Open Source. Obiecałem wtedy twarde, ilościowe podsumowanie dla dwóch, stosunkowo skrajnych modeli COTS (Commercial Off-the-Shelf) oraz OS (Open Source). Do dzieła więc.

Czytaj więcej »

Knowledge Economy, right?

Data: 2013-10-21
Autor: Sebastian Konkol
Knowledge Economy, right?

Wydawałoby się, że kryzys zmienił nastawienie dużych firm do korzystania z usług ekspertów. Był taki czas, że duże firmy zaczęły szukać pomocy bezpośrednio od nich rozumiejąc, że nie ma powodu dla płacenia marży pośrednikom – i pośrednikom pośredników. Przez pewien czas było nawet całkiem zdrowo – stawki konsultantów zostały odchudzone o marże pośredników. Ale ten czas się wyraźnie skończył i znów pojawiają się pośrednicy, a stawki – dla tych, którzy rzeczywiście wykonują wartościową pracę – znów są niższe.

Czytaj więcej »

Business Case dla Open Source – część pierwsza, filozoficzna

Data: 2013-05-06
Autor: Sebastian Konkol

Dwa lata minęły, odkąd mój dobry znajomy postawił przede mną wyzwanie: przygotować model wyceny uzasadnienia biznesowego dla wykorzystania oprogramowania Open Source w projektach informatycznych administracji publicznej. Trochę wstyd, że tyle to trwało, ale – na moją „obronę” – kontekst wyzwania niestety wygasł, zanim na dobre się rozpalił. Myślałem o tym długo, bo i wymagany research jest spory, i tematyka obłożona klątwami często nacechowanymi emocjonalnie. Tym niemniej, zebrałem się w sobie i oto, do czego doszedłem w ramach poszukiwań – w podziale na dwie części: filozoficzną (poniżej) i twardą (nastąpi wkrótce) lub, jak kto woli, jakościową i ilościową.

Czytaj więcej »

Piąty element informatyki administracji publicznej

Data: 2012-01-20
Autor: Sebastian Konkol
Piąty element informatyki administracji publicznej

Streszczenie dla niecierpliwych

Uzasadnienie:

  1. Poziom informatyki w polskiej administracji publicznej jest żenujący.
  2. Poziom kompetencji zawodowych w przytłaczającej większości jednostek administracji publicznej uzasadnia poziom informatyki.
  3. Praktyka stosowania PZP (zamówienia publiczne) pogłębia tę sytuację i jest (żeby nie powiedzieć krymino-) aferogenna.
  4. Za to wszystko płacą podatnicy – i to wielokrotnie.

Teza: Jeśli nieodpłatnie pomożemy administracji robić dobrą informatykę, to będzie to inwestycja o ROI nieporównywalnym z czymkolwiek innym (włączając w to akcje Google i Apple).

Jak?

Czytaj więcej »

Wyzwania tworzenia nowych produktów

Data: 2011-12-01
Autor: Sebastian Konkol
Wyzwania tworzenia nowych produktów

Choć świat komercyjny z rosnącym zaangażowaniem zmierza w kierunku usług (podobno konsumenci nie chcą już produktów, a jedynie usługi), część naszej codzienności konsumenckiej będzie produktowa. Trend usługowy nie bierze się jednak znikąd. Istnieje wiele powodów, dla których dostawcy próbują zamieniać formułę dostarczania produktów na dostarczanie usług. Choć to – parafrazując klasyka – „oczywista oczywistość”, skracanie czasu życia produktu następuje w ogromnym tempie, a hiperkonkurencja na niektórych rynkach przestaje już kogokolwiek dziwić. Jak więc w takich warunkach tworzyć nowe produkty, które będą miały choćby cień szansy na sukces komercyjny?

Czytaj więcej »

Praktyka crowdsourcingu – przykłady „z życia”

Data: 2011-05-16
Autor: Sebastian Konkol
Praktyka crowdsourcingu – przykłady „z życia”

Kilka dni temu ogłoszono wyniki konkursu „Głosowanie na nowy smak Lay’s”. Warto o tym wspomnieć, bo to jedna z niewielu inicjatyw włączenia społeczności w tryby działania maszyn przedsiębiorstw. Część tego konkursu „zderzyła się” w czasie z konferencją Polish IA Summit 2011, w czasie której na fali wysłuchiwania o różnych podejściach do badania użyteczności oprogramowania naszła mnie inna refleksja, odnosząca się do praktyk biznesowych firmy Microsoft. Z tego „zderzenia”, dwa przykłady crowdsourcingu – pozytywny i jakby „trochę mniej pozytywny”.

Czytaj więcej »

Jeszcze o Crowdsourcingu…

Data: 2010-09-30
Autor: Sebastian Konkol
Jeszcze o Crowdsourcingu…

Termin crowdsourcing wywołuje zwykle dwa skojarzenia: kolejna forma dostępu do siły roboczej (jak outsourcing) oraz tworzenie wartości w świecie Intenetu (oprogramowanie jak Linux i Apache, zasoby wiedzy jak Wikipedia). Dość powszechna opinia głosi, że w relacjach biznes-społeczności biznes może co najwyżej stracić, jeśli społeczność „zajmie się” jakimś obszarem, na którym zarabiać planował jakiś biznes. Prawda jest jednak znacznie głębsza i – przynajmniej z perspektywy tradycyjnego postrzegania biznesu – przerażająca. Internet, a szczególnie Web 2.0, zmieniły sposób, w jaki jednostki i społeczności myślą o tworzeniu wartości, a firmy, które to przegapią, mogą zostać bardzo niemile zaskoczone konsekwencjami. Jednocześnie ci, którzy w porę dostrzegą kreatywną potęgę społeczności, mogą dokonać zmian na miarę Henry’ego Forda. Dlaczego?

Czytaj więcej »

„Kult amatorów”

Data: 2009-09-01
Autor: Sebastian Konkol

Od jakiegoś czasu, czytając i słuchając o potędze mądrości tłumu (Wisdom of a Crowd) czułem, że coś z tym jest nie tak. Nie, żebym dyskredytował ruch społeczny wywodzący się z idei Open Source i spiskował przeciwko nim. Po prostu cały ten zachwyt jakby nie był wyważony – był bardzo jednostronny i wyłącznie pozytywny. Przecież to nie jest możliwe, żeby żaden krytyk nie znalazł niczego złego w czymś, co dla wszystkich jest po prostu świetne! :-) Ostatnio natrafiłem na publikację prezentującą to zdanie odrębne, „Kult amatorów” (Andrew Keen, “The Cult of the Amateur: How blogs, MySpace, YouTube, and the rest of today’s user-generated media are destroying our economy, our culture, and our values”, Broadway Business, 2008, ISBN: 0385520816). Choć jestem daleki od przeistoczenia się w wyznawcę tez poruszanych w tej książce, to stanowi ona dla mnie właśnie to, czego brakowało mi wcześniej, a obok tych tez nie sposób przejść obojętnie. Nie chcąc psuć intelektualnej rozrywki, podsunę tylko kilka z prezentowanych tez. Mam nadzieję, że zabrzmi to wystarczająco interesująco, abyś – Drogi Czytelniku – sięgnął sam po tę książkę.

Bazując na niezbyt zaawansowanych metodach rachunku prawdopodobieństwa można przyjąć, że gdyby wyposażyć nieskończoną liczbę małp w maszyny do pisania, to po upływie odpowiednio długiego czasu, w którym małpy te bezmyślnie tłukłyby w klawisze swoich maszyn, wśród wyników ich „twórczości” mogłyby się znajdować dramaty Shakespeare’a czy traktaty filozoficzne Platona. Takie jest właśnie podstawowy punkt odniesienia „Kultu amatorów”. Na pierwszy rzut oka cool, ale w rzeczywistości jednak coś takiego ma znacznie dalej idące konsekwencje. Wszak nieskończona liczba małp może wystukać na swoich maszynach do pisania nieskończoną liczbę bzdur. Jak więc odnaleźć wśród nich jedną perełkę Shakespeare’a czy Platona, a przede wszystkim, kto u diabła miałby odróżnić takie dzieło od innego bełkotu, nie mówiąc już o przekonaniu pozostałych o wyższości swojego znaleziska nad nieskończonością innych „znalezisk”? Taka konstatacja jest podstawą dla prawdziwej pułapki powszechnej twórczości tłumów, a konsekwencje są poważne i sięgające sfer, w których byśmy ich nie podejrzewali. Skoro „wszyscy” piszą, to kto (i kiedy) będzie czytał? A przede wszystkim, skoro wszyscy piszą, to duża część z tego – choć nie tak przytłaczająca większość, jak w przypadku twórczości małp – będzie bełkotem (sic!). No tak, ale miało być o tezach i konsekwencjach, więc do rzeczy.

Czytaj więcej »