Product Prototyping

Data: 2009-02-20
Autor: Sebastian Konkol

W działalności firm komercyjnych dość rzadką sytuacją jest tworzenie czegoś zupełnie nowego, jak nowa gałąź działalności firmy, czy nowa linia biznesowa. Zwykle – co jest bardzo rozsądne – firmy starają się gromadzić kompetencje i zdolności, które mogą być wykorzystywane możliwie wielokrotnie w prowadzonej przez nie działalności komercyjnej. Firmy produktowe, czyli budujące swoją pozycję w umysłach klientów bazując na marketingowej koncepcji produktu, mogłyby wiele zyskać (oszczędzając koszty i wysiłek, skracając czas od koncepcji do wdrożenia), gdyby umiały postępować zgodnie z podejściem dekompozycji produktów na składowe, które mogłyby być wielokrotnie wykorzystane. Oczywiście, o ile to wielokrotne wykorzystanie miałoby rzeczywiście miejsce.

Firmy produktowe często wprowadzają modyfikacje w swoich produktach dostępnych komercyjnie (czasami nazywając to niezbyt sensownie nowym produktem, ale to oddzielna sprawa) gdyż wierzą, że jest to sposób na podniesienie atrakcyjności produktu. Taka działalność wynika czasami ze stosowania najprostszej metody prowadzenia działań na rynku – metody prób i błędów. A może dałoby się to robić inaczej?

Czytaj więcej »

StartUp – warto przeczytać

Data: 2009-02-14
Autor: Sebastian Konkol

Ostatnio wpadło mi w ręce kilka książek traktujących o biznesie w powijakach. Skoro rzecz o rozpoczynaniu, to pewnie skojarzenia prowadzą do biznes planów, poszukiwaniu inwestorów lub przynajmniej zakładaniu sklepów internetowych. Otóż nie. Takie tematy znalazły się już w tylu publikacjach, że nie sposób ich wymienić. To, czym chciałbym się podzielić, to recenzje książek prezentujących zagadnienia startup’ów z innych punktów widzenia.

Czytaj więcej »

New Product Development – rozwój produktów

Data: 2009-02-02
Autor: Sebastian Konkol

Duża część firm buduje swoją rynkową ofertę w oparciu o koncepcje produktu – nazwę je firmami produktowymi. Z punktu widzenia klienta, ich rynkowa pozycja oraz miejsce w świadomości klientów są budowane przez produkty, linie produktów lub marki. W różny sposób uczestniczyłem w pracach tworzenia produktów w takich firmach i często spotykałem się z różnymi problemami i trudnościami rozwijania produktów w tych firmach. Większość tych problemów wynikała z braków w sferach metodyki i zarządzania. Rozwiązania dla takich problemów istnieją w bogatym dorobku nauki o zarządzaniu, choć nie oznacza to, że wdraża się je przez obwieszczenie lub w czasie pojedynczych dni. Istnieją jednak także klasy problemów, na które nie ma sprawdzonego rozwiązania, a pomóc może jedynie zdrowy rozsądek i nastawienie na zrozumienie potrzeb i perspektywy spojrzenia klienta.

Typowym – zaliczanym do drugiej kategorii powyżej – problemem, z jakim borykają się firmy produktowe jest trudność zidentyfikowania swoich produktów. Wewnątrz firm często trwają niekończące się dyskusje, które z bytów za które płaci klient są produktami, a które nie. W firmach telekomunikacyjnych taki problem może się objawiać zajadłą dyskusją, czy taryfa jest produktem, czy SMS jest produktem, czy terminal jest produktem itd. Zwykle powodem tych dyskusji jest nieustająca „próba sił” między poszczególnymi silosami w strukturach organizacyjnych firmy, a wynika z wprowadzenia jakiegoś podziału odpowiedzialności oraz – co ważniejsze – parytetu podziału premii i profitów. W takich sytuacjach nie jest łatwo doprowadzić do zrozumienia istoty zagadnienia, gdyż większość dyskusji odbywa się niemal wyłącznie w sferze emocjonalnej. Argumenty, wydawałoby się, merytoryczne odnoszące się do pojęć takich jak usługa, oferta, marka, promocja nie trafiają do drugiej strony – wojna czysto pozycyjna, stosowana w teorii wojskowości na przełomie XIX i XX wieku.

Czytaj więcej »

Wróżki, Wyrocznie i działalność IT

Data: 2009-01-31
Autor: Sebastian Konkol

Jakiś czas temu brałem udział w spotkaniu, którego celem było zdefiniowanie celu biznesowego pewnego projektu. Moja rola w tym projekcie polegała na proponowaniu rozsądnych rozwiązań problemów biznesowych wykorzystujących także technologię informatyczną. Zadanie przed jakim stanął zespół projektowy wymagało określenia głównych wyznaczników kontekstu biznesowego przedsięwzięcia, które uzasadniałyby konieczność wykorzystania dosyć zaawansowanych metod statystycznych (kart scoringowych) dla wspomagania podejmowania decyzji w ważnym procesie biznesowym (windykacja należności). Dyskusja „nie kleiła się”. Zapytałem więc głównego przedstawiciela wymagających: „Jaki jest pomysł na nowy proces windykacji należności?”, a mój partner w dyskusji odparł „System IT musi być elastyczny”. Cóż, nie byłem usatysfakcjonowany tą odpowiedzią, więc zapytałem w nieco inny sposób: „Jak powinien wyglądać proces biznesowy po wdrożeniu nowego narzędzia wspomagającego decyzje?” i otrzymałem odpowiedź: „System IT musi być elastyczny”. Tego typu dialog zajął jeszcze kilka iteracji formułowania inaczej pytania i otrzymywania tej samej odpowiedzi, niezbyt z pytaniem związanej. Po którejś z nich wyrwało mi się: „Elastyczna to jest gumka”, co – rzecz jasna – zakończyło to spotkanie natychmiast. Moją intencją było powiedzenie, że taki obiekt jak gumka jest być może wystarczająco prostym, aby opisać go jedną cechą – elastyczności – choć zapewne dobrze byłoby wiedzieć na przykład, jak dalece elastyczną ona jest. Napięta sytuacja w czasie spotkania i jednoznaczne skojarzenia obecnych sprawiły jednak, że próba wyjaśniania intencji nie miałaby najmniejszych szans powodzenia. Nie jestem dumny ze swojego zachowania, ale cóż – stało się. Uznałem to wydarzenie za „wypadek przy pracy” i przestałem o nim myśleć.

Czytaj więcej »

Agility Limited

Data: 2009-01-08
Autor: Sebastian Konkol

Wszyscy stykamy się z przelewającą się ponad naszymi głowami falą adaptacyjności w odniesieniu do niemal wszystkiego. W mojej osobistej ocenie zdolność do adaptacji to najważniejsza koncepcja w zarządzaniu, spośród wytworzonych w ostatnim – co najmniej – dziesięcioleciu. Pozostaje ona w ścisłym związku z charakterem wyzwań przed jakimi stawiane są współczesny biznes i jego otoczenie. Zanim jednak staniemy się religijni w odniesieniu do adaptacyjności, dobrze byłoby się upewnić, że koncepcja ta dobrze współgra w połączeniu z najważniejszym i najsilniejszym, ostatecznym narzędziem menadżerskim – zdrowym rozsądkiem.

Podczas wypełniania moich obowiązków zawodowych mam okazję obserwować wiele przedsięwzięć, w których celach zapisano aplikację zasad adaptacyjności do konstrukcji niektórych procesów biznesowych i zasad zarządzania nimi. Warto pamiętać, że adaptacyjność jest koncepcją raczej generyczną, która może być zaaplikowana nie tylko do procesów rozwoju oprogramowania czy zarządzania projektami. Moje ostatnie doświadczenia są związane z próbą wykorzystania zasad adaptacyjności na polu zarządzania operacyjnego. Wracając do zdrowego rozsądku, próbowałem włączyć reguły adaptacyjności do definicji operacyjnych procesów biznesowych, a wnioski wypływające z tej próby postrzegam jako uniwersalnie obowiązujące w każdym kontekście, w jakim mówi się o adaptacyjności. Mówiąc w skrócie, mam tu na myśli ograniczenia zasięgu stosowania reguł adaptacyjności i myślę, że w każdym przypadku takie ograniczenia występują. Posłużę się dwoma przykładami.

Czytaj więcej »

Innowacje – warto przeczytać

Data: 2008-12-15
Autor: Sebastian Konkol

Odcinając się (niemal dogmatycznie) od marketingu powiązanego z różnymi terminami co pewien czas „robiącymi karierę” w głowach decydentów i zarządzających budżetami na tzw. consulting, o innowacji i innowacyjności można poczytać w sposób świadomy. Wiele opublikowanych pozycji zostało poświęconych tej tematyce i trudno tu podać wyczerpującą listę. Moją ambicją jest jedynie wskazanie takich książek, w których autorzy piszą o rzeczach prawdziwych i wartościowych, zarówno w odniesieniu do innowacji traktowanej jako cel, jak i narzędzie – z perspektywy praktycznej i naukowej lub popularno-naukowej.

Czytaj więcej »

Innowacje i innowacyjność

Data: 2008-11-30
Autor: Sebastian Konkol

Gdyby brać pod uwagę statystyki oglądalności (np. wyliczone na podstawie wyszukiwania w Google) lub rozmiar powierzchni wydawniczej poświęcanych określonym pojęciom, to termin „innowacyjność” należałoby potraktować jako nowe, przełomowe czy rewolucyjne objawienie w dziedzinie budowania biznesu, zarządzania i spojrzenia na działalność w ogólniejszym sensie. Przyglądając się jednak bliżej całemu zamieszaniu, jawi się ono jako kolejna implementacja znanych chwytów marketingowych. Rzec by można, że aktualnie każda szanująca się firma musi „być  innowacyjną”, „mieć innowacje” lub „wspierać innowacje”, ale za tym zwykle nie idzie nic rzeczywiście nowego w ich działaniach. Wydaje się również, że „narządy słuchu” klientów firm oferujących usługi doradcze zostały w jakiś magiczny sposób uwrażliwione na terminy „okołoinnowacyjne”. Tym marketingowym znaczeniem przywiązanym do terminu innowacyjności zajmować się jednak nie będę. Zdecydowanie bardziej interesujące jest to, że część firm rzeczywiście „do zawsze” robi właśnie to coś, a część firm rzeczywiście zmienia się, aby to coś robić.

Napisałem „od zawsze”, gdyż innowacja i innowacyjność to terminy znane od dłuższego czasu i na tyle „okrzepłe”, że można je postrzegać z perspektywy „dorobku ludzkości” w różnych kategoriach z różnych perspektyw. Ja skupię się na jedynie kilku aspektach: przykładach działań, które wyznaczają standardy wyników, jakie mogą być określane mianem innowacji; cechach firm, które innowacjami żyją; badaniach nad tworzeniem i przyjmowaniem się innowacji w grupach odbiorców oraz związkami innowacji z ruchami open source.

Czytaj więcej »