Mindset dostawców IT

Data: 2015-01-02
Autor: Sebastian Konkol
Mindset dostawców IT

Na fali natłoku syntez, podsumowań i retrospekcji dotyczących minionego roku, nie sposób nie dokonywać takich rachunków pośród własnych doświadczeń. W mojej świadomości ten rok zapisał się pod znakiem przejścia podejścia agile z pozycji potencjalnych możliwości do praktyki. Fundatorzy systemów IT rozumieją już, że nie ma innego wyjścia, choć nie są jeszcze w stanie skutecznie konstruować takich projektów. Jednak próbują. Jak to wygląda ze strony dostawców?

Moja refleksja opiera się na dwóch przykładach z ostatnich projektów. Obydwa to zdecydowanie trudne przedsięwzięcia, w chyba każdym możliwym wymiarze złożoności projektu. W obydwu projektach, zarówno po stronie zamawiającego jak i dostawcy, agile był deklarowany od początku. Obydwa projekty dotarły nieuchronnie do trudnych sytuacji – i tu zachowania dostawców były diametralnie różne. W pierwszym z nich nauczyłem się wiele o prawdziwym znaczeniu terminu „prokliencki”, co jednoznacznie oznacza sytuację win-win. W drugim z nich dowiedziałem się sporo o tym, jak bardzo „zabetonowany” może być dostawca, co jednoznacznie kończy się lose-lose

Myśl wspomagająca ustawienie na właściwych torach świadomości: wszystkie „łatwe” systemy już zostały napisane – teraz są (i będą) już tylko „trudne” projekty. Podstawowym powodem „trudności” tych projektów nie są ani ich złożoność, ani też nieokreśloność oczekiwań zamawiających. Klienci bowiem, w zdecydowanej przewadze przypadków, dokładnie wiedzą, czego chcą i wyrażają to w kategoriach oczekiwanych efektów. Podstawowymi powodami tych „trudnością” są zmienność otoczenia tych projektów (które dostawcy chętnie, dla własnej wygody, interpretują jako niewiedza klienta odnośnie jego oczekiwań i zmienność tych oczekiwań) oraz sposób formułowania oczekiwań przez efekty (których dostawcy, dla własnego bezpieczeństwa, postanawiają nie rozumieć).

Bardzo wygodnie jest uruchomić półroczny etap „analizy” w projekcie IT. Efekty takich etapów są różne, ale jeden jest pewny: na koniec analizy niemalże wszelkie założenia „wykute w kamieniu” na początku tego etapu okażą się błędne. I nie jest to niczyja wina. Taka jest obecnie rzeczywistość tworzenia systemów informatycznych. Ale czas etapu „analizy” już upłynął – istotny składnik uzasadnienia biznesowego dla powołania projektu do życia. W mojej ocenie jest to największa inwestycja zamawiającego w projekt – powierzenie wykonawstwa projektu wybranemu dostawcy. Czasu bowiem nawet zamawiający nie cofnie.

Co w sytuacji trudnej robi dostawca? Zamiast dążyć do sytuacji win-win, otwarcie dyskutować o konieczności zamiany części zakresu projektu na inne, być otwartym na zmiany priorytetów, typowy dostawca „okopuje się” na dokumentacji, zatwierdzeniach, przerzuca ryzyko na zamawiającego. Końcówka takich projektów jest zawsze taka sama – eskalacje na najwyższych szczeblach, projekt jest niemalże kastrowany z większości wartości biznesowej, często jest to ostatni projekt dostawcy dla tego zamawiającego, a czasami nawet sam projekt jest „ubijany”. Taka „wygodna” postawa przerzucania ryzyka na zamawiającego jest charakterystyczna dla całej branży IT. Niestety, staje się ona głównym ograniczeniem (a wręcz „blockerem”) rozwoju rozwiązań biznesowych, których – z konieczności – istotnym składnikiem jest IT. Choć więc informatyka stosowana oferuje potężne możliwości rzeczywistego rozwoju biznesu, postawa dostawców z branży IT blokuje dość skutecznie rozwój praktycznego wykorzystania możliwości technologicznie dostępnych.

Od 2001 roku – roku opublikowania Agile Manifesto – wiadomo już, jak realizować współczesne projekty IT. Już od ponad dekady w branży IT mówi się o tym podejściu – i narzeka, że zamawiający nie chcą tak działać. Teraz, paradoksalnie, zamawiający chcą, a dostawcy – okazuje się – nie umieją.

Pozostaw komentarz