Polska to kraj „dziwnych” telekomów mobilnych

Data: 2014-12-01
Autor: Sebastian Konkol
Polska to kraj „dziwnych” telekomów mobilnych

Być może okres „końcówki roku” nastraja mnie do takich podsumowań. Być może przyjrzałem się sprawie „przy okazji” odnawiania umów na usługi mobilne w mojej firmie. A może powód jest zupełnie inny. Tym niemniej, przyglądając się działaniom i kierunkom rozwoju usług firm z sektora telekomunikacji mobilnej naszły mnie takie właśnie przemyślenia, którymi dzielę się tu z każdy, kto chce poświęcić chwilę na przeczytanie.

Punktem wyjścia jest widowiskowa – w mojej ocenie – wpadka T-Mobile Polska. W pościgu za uciekającym im rynkiem, potężnym wysiłkiem finansowym i organizacyjnym, T-Mobile dokonał wdrożenia technologii LTE w całym kraju. Ogromna inwestycja została zakończona, a pomysłem na jej komercjalizację – nie oceniam, czy sensownym, ale jak dotąd chyba jedynym – była oferta JUMP. Wraz z wprowadzeniem tej oferty na rynek T-Mobile postanowiło jednak dać swoim klientom do zrozumienia, jak bardzo ich ceni i zaproponowało podniesienie abonamentów, a komu się nie podoba, niech sobie idzie do konkurencji. Bilans przepływów MNP (przeniesienia numerów telefonów do innych sieci) wskazuje dość jednoznacznie, że klienci jednak en masse skorzystali z tej drugiej opcji. Maestria tego rozwiązania została także „doceniona” przez centralę T-Mobile – pan Miroslav Rakowski „uzyskał” skrócenie swojego kontraktu menedżerskiego.

Na podstawie tych obserwacji zacząłem się zastanawiać, czym jest dzisiaj biznes mobilny. Jeśli bowiem ma on trwać, to powinien mieć jakiś sensowny pomysł na siebie, wyrażany nie tyle strategią (w sensie kolorowego dokumentu z mnóstwem obrazków, wielkich haseł w języku angielskim i podpisanego przez duże logo), co odbiorem tego biznesu przez rynek. Moje przemyślenia są tu jednoznaczne – podobnie, jak dekadę temu tak i dzisiaj, nie ma na to pomysłu. Telefonia mobilna (nawet z transmisją danych, smartfonami i tabletami) jest biznesem klasy commodity. Wiadomo, co to oznacza – tniemy koszty, robimy duży obrót i żyjemy z małej, kurczącej się marży. O ile dekadę temu mobilni mogli jeszcze wierzyć, że „nie damy się sprowadzić do rury z bitami”, o tyle dzisiaj rura z bitami jest po prostu faktem, a marże przesunęły się w sferę aplikacji, które zmonopolizowały Google, Apple i Samsung. Jak na tym tle wyglądają przedsiębiorstwa telekomunikacji mobilnej operujące w Polsce?

Ciekawą strategię obrał Polkomtel, choć jest to bardziej strategia właściciela firmy, niż tej firmy. Firma oferuje bardzo szeroki wachlarz usług, pośród których oferta mobilna jest jedną z wielu. W odróżnieniu od konkurencji, w ofercie Polkomtela są jednak produkty i usługi, które są tworzone przez spółki należące do tego samego właściciela – telewizja cyfrowa, prąd, usługi bankowe. Jeśli jednak Polkomtel chce być wszystkim dla wszystkich, to – jak uczy historia biznesu – prędzej czy później stanie się niczym dla nikogo…

W sferze wachlarza usług konkurencja wygląda jeszcze gorzej, bo – co prawda – podjęła (i podejmuje ciągle) wysiłki uruchamiania analogicznych usług, ale realizuje to w trybie “me too”, czyli żeby marketingowo wyglądało tak samo, ale same usługi są świadczone przez niezależne firmy, przez co po prostu droższe.

Może więc nie o to chodzi, żeby robić wszystko, tylko skupić się na core business dla firmy telekomunikacji mobilnej? Tu dobrym przykładem błyszczy Play. Dobrze wiedzą, co jest dla nich podstawą dla zdrowego biznesu, a co już wykracza poza te granice. I wszystko byłoby świetnie, gdyby Play był operatorem sieci telekomunikacyjnej w pełnym tego słowa znaczeniu. Niestety, usługi Play opierają się w dużym zakresie o roaming krajowy – Play ciągle buduje swoją infrastrukturę sieciową i w tym zakresie ma jeszcze sporo do nadrobienia w porównaniu do konkurencji. Jeśli Play nie będzie zmuszony do uczestnictwa w wyścigu technologicznym na „więcej megabitów na sekundę”, to ma szanse swoją strategię zrealizować. Na dzisiaj jednak widać wyraźnie, że przez czas swojego istnienia – już ponad 10 lat – nie wkładał tyle wysiłku w budowanie własnej infrastruktury, co konkurenci.

Do kompletu pozostał jeszcze Orange, z jednej strony uruchamiający bardzo ciekawe oferty (Nju Mobile, IT dla firm), z drugiej strony jednak angażujący się w wyścigi “me too”. Odnoszę wrażenie, że – mimo już ponad 4-letniego wysiłku – nadal nie udało się uzyskać połączenia biznesu fixed i mobile, a z oferty oficjalnej tego operatora wynika „tylko” core business telekomunikacyjny. Tu przynajmniej w ofercie dla dużych firm widać ciekawe kierunki rozwoju w sferze dostarczania rozwiązań teleinformatyki zintegrowanej. Firma tej wielkości nie jest jednak w stanie realizować projektów dostarczających rozwiązań szytych na miarę ze skuteczności i efektywnością firm specjalizujących się w tym…

 

Z obserwacji rynku wynika więc obraz zastoju – nie pojawia się nic znaczącego, odkrywczego, popychającego tę branżę w rozwoju. U operatorów pracuje jednak wielu zdolnych i mądrych ludzi, mających pomysły i umiejących je realizować. Jeśli ich brakuje, to służę własną pomocą. Nie sposób więc uciec od tezy, że stan rynku usług mobilnych w Polsce to  „marazm kontrolowany”, nastawiony na utrzymanie status quo tak długo, jak się tylko da. Czy ktoś mógłby mnie z tego błędu wyprowadzić?

Pozostaw komentarz