Zarządzanie ICT – The Right Views

Data: 2014-11-17
Autor: Sebastian Konkol
Zarządzanie ICT – The Right Views

Od wielu już lat trwa moja fascynacja sieciowym charakterem otaczającego nas świata. Siła i różnorodność wzajemnych powiązań między nawet odległymi konceptualnie elementami biznesu i technologii są tak znaczące, że uważam je za uniwersalne. Poświęciłem kilka lat na zgłębienie zagadnień sieciowych w odniesieniu do różnych form aktywności człowieka: taktyk biznesowych (ekonomia sieciowa), zachowań społecznych (sieci społeczne) oraz technologii IT i ICT (architektura korporacyjna). Wnioski dotyczące ostatniego obszaru są proste – IT jest złożone, ale nie niezarządzalne.

Zarówno technologia komunikacyjna jak i informatyczna ewoluują w sposób niemalże ciągły. Wraz z rozwojem możliwości obliczeniowych możliwe jest budowanie bardziej złożonych i „mogących więcej” systemów, architektur i rozwiązań. Dodajemy tyle cech zwinności i konfigurowalności do naszych systemów, że – z perspektywy ich zachowania – należałoby je traktować jako CAS (Complex Adaptive Systems), a nawet podejrzewać o tworzenie własnej, sztucznej inteligencji. Ja wolę je nazywać systemami o cechach stochastycznych, gdyż – z powodów ich zasięgu, wewnętrznych złożoności oraz siły powiązań z innymi systemami i procesami – nie jesteśmy w stanie deterministycznie przewidzieć ich zachowań.

Takie wzorce obserwowane są od jakiegoś już czasu w świecie nauki, gdzie podstawą zrozumienia było zawsze podzielenie zagadnienia na mniejsze i próba zrozumienia zagadnień cząstkowych. Jednak nawet naukowcy, po dokonaniu kilku iteracji takich podziałów na coraz mniejsze cząstki, wpadają często w pułapkę braku możliwości zbudowania zrozumienia całości na podstawie bardzo dokładnego nawet zrozumienia składowych z powodu braku w tym obrazie powiązań, jakie zostały utracone w czasie kolejnych dekompozycji zagadnień.

Wraz ze wzrostem złożoności świata IT / ICT taki sam anty-wzorzec znajduje zastosowanie tutaj. Obserwuję bowiem to samo elementarne podejście, zarówno do budowania technologii jak i zarządzania nią – tak długo zagadnienie jest dzielone na mniejsze, aż w końcu uda się to najmniejsze zrozumieć, a następnie ostateczne rozwiązanie jest tworzone jako suma poszczególnych elementów, z nieświadomym pominięciem powiązań utraconych przez przyjęty sposób dekompozycji. I za każdym razem „wszyscy” są zaskoczeni, że znów nie działa…

Zarządzanie złożonością nie polega na dokładnym i precyzyjnym zrozumieniu każdej małej cząstki – wymaga kontroli całości i zaakceptowania częściowego niezrozumienia szczegółów. Przeniesienie tego na grunt IT / ICT oznacza skupienie się na architekturze rozwiązań i syntezie zrozumienia, zamiast na poszczególnych systemach i analizie. Architektura korporacyjna stwarza możliwości objęcia złożoności IT / ICT taką właśnie kontrolą.

Czy mamy więc złe metody zarządzania, czy niewłaściwie jest stosujemy?

W ciągu ostatniej dekady wytworzono wiele metod i praktyk zarządzania technologią (np. ITIL, COBT, ValIT i długa lista innych). Jednak, pomimo doskonalenia metod i sposobów ich wdrażania, problem złożoności ciągle wymyka się spod naszej kontroli. Czy stosowane przez nas rozwiązania są złe? Może potrzebujemy czegoś nowego? A może ludzkość jest zbyt słaba, aby skutecznie załatwiać sprawy IT i kontrolować je? W mojej ocenie żadna z tych kwestii nie jest prawdziwa. Uważam, że skupiliśmy się tak dalece na samych praktykach, że przedmiot ich działania – środowisko IT / ICT – było niezauważane. Dokładnie tak, niezauważane – pomimo niezwykłej dynamiki zachodzących w nim zmian i wzrostu złożoności. Jeśli więc te praktyki mają czemuś służyć, muszą zostać podporządkowane opisowi środowiska, czyli architekturze korporacyjnej (EA, Enterprise Architecture) – to ona przedstawia zdolność opisu środowiska z różnych perspektyw, na różnych „poziomach” i w różnych aspektach. W ten sposób uzyskamy zarówno kontrolę nad złożonością jak i efektywność działań.

Podejrzewam, że zdecydowana większość menedżerów technologii powie teraz „Przecież już to zrobiliśmy!”. Niestety, nie. Tak długo, dokąd organizacje będą stosowały filozofię EA „wybiórczo i uzupełniająco” – w tym lub innym obszarze praktyk zarządzania technologią – nie uzyska znaczących korzyści. EA powinno się stać najbardziej podstawową filozofią zarządzania w IT / ICT. Powinniśmy ją postrzegać jako przestrzeń, do której dołączać się powinny inne metody, czy praktyki – przez spójność opisu przedmiotu działań powinna wiązać te działania podejmowane w myśl różnych praktyk zarządczych. Jeśli chcemy skutecznie zarządzać, najpierw trzeba poznać i dobrze rozumieć przedmiot zarządzania – bez tego najbardziej zaawansowana metoda zarządzania będzie po prostu pusta.

Pozostaw komentarz