ICT vs. IT

Data: 2014-04-01
Autor: Sebastian Konkol

Jeszcze w czasie studiów zostałem skażony „wojną komputasów z telekomuną”, będąc po stronie telekomunisty. Profesor Dąbrowski przekonywał nas wtedy, że żaden z „komputasów” w życiu nie dotknie takiego systemu, jakim jest – nawet przeciętny – system telekomunikacyjny. Choć są od tego wyjątki, to statystycznie jest to fakt obiektywny. Takim samym faktem jest postępujący proces konwergencji między telekomunikacją i informatyką stosowaną. Dla określenia takich rozwiązań powstał termin ICT (Information and Communications Technology). Marketing rządzi, więc „niby tylko jedna literka” dodana do skrótu, ale takie spojrzenie prowadzi do czasami zabawnych, ale zwykle pomyłek brzemiennych w skutki, a w krytycznych przypadkach tragicznych dla działalności dojrzałych firm.

Telekomunikacja poczyniła pierwsze kroki praktyczne pozwalające na programowanie (w dosłownym tego znaczeniu) sieci telekomunikacyjnej w roku 1995, kiedy to zamknięto prace nad światowym standardem sieci inteligentnej (IN, Intelligent Network). Choć to zapewne absolutny przypadek, w tym samym roku po raz pierwszy świat usłyszał o składni języka Java… Od tamtego czasu rozwiązania „konwergentne” ICT są coraz mocniej określane przez oprogramowanie, co samo w sobie jest bardzo dobrym pomysłem jednak – z jakiegoś powodu – konsekwencje wtórnego analfabetyzmu IT dosięgają ostatnio także telekomunikacji. A to – z bliskiej mym przekonaniom perspektywy inżyniera telekomunikacji – zaczyna być niepokojące.

W poszukiwaniu powodów takiego stanu rzeczy zebrałem kilka wniosków, którymi chcę się tu podzielić.

  • Zasięg rozwiązań. Typowe rozwiązanie telekomunikacyjne obejmuje wszystkie aspekty: sieć, logikę sterowania, nadzór i zarządzanie. W kontraście, sieć dla IT to od Ethernetu w górę. Żaden informatyk nie próbuje nawet zastanawiać się, w jaki magiczny sposób możliwe jest działanie LAN, WAN, WiFi, Bluetooth i reszty – sieć po prostu jest… Dodatkowo, jak grzyby po deszczu pojawiają się systemy IT, które nawet w założeniach nie miały być nadzorowane, czy zarządzane.
  • Złożoność rozwiązań. Choć to trywialny wniosek, typowe rozwiązanie IT klasy Enterprise to system wymagający współpracy kilku komputerów, podczas gdy typowe rozwiązanie telekomunikacyjne (centrala, platforma usługowa) to współpraca dziesiątek, a nawet setek porównywalnych komputerów.
  • Charakter rozwiązań. Telekomunikacja to system rozproszony, a IT – scentralizowany, lokalny. Sieć musi łączyć i ma wymiar geograficzny, tysiące punktów dla pokrycia kraju wielkości Polski – system IT działa w jednej lokalizacji lub liczbie lokalizacji rzędu kilku. Rozwój telekomunikacji ma immanentny wymiar fizyczny – IT buduje jedynie w świecie wirtualnym.
  • Model biznesowy. Rysując na kanwie łańcucha wartości Portera, przez ostatnie dwie dekady IT było co najwyżej funkcją wsparcia dla biznesu, w przytłaczającej większości przypadków – pomijając ikony biznesu stawiającego na technologię (Dell w zakresie planowania produkcji, Wal-Mart w obszarze optymalizacji łańcucha dostaw, DHL ze swoja optymalizacją logistyki transportu), którym udało się wytworzyć semi-trwałość przewagi konkurencyjnej w oparciu o technologię ICT – pomagając realizować podstawowy łańcuch wartości firmy nie zaś tworząc go. IT jako core business to biznes kończący się na dostawcach IT dla procesów wspierających działalność firmy. ICT jako core business to biznes tworzący podstawowy łańcuch wartości Portera.
  • Praktyka zarządzania. Odnoszą się one do roli, jaką w modelu biznesowym pełni podmiot zarządzania. W świecie IT praktyki zarządzania, które można uznać za skodyfikowane (np. ITIL czy TOGAF) ograniczają się roli wspomagającej w łańcuchu wartości. Praktyki zarządzania w świecie telekomunikacji (np. eTOM) obejmują całość biznesu telekomunikacyjnego.

Dlaczego więc ICT to nie IT, tylko „z C po środku”? Z trzech kluczowych powodów: złożoność rozwiązań telekomunikacyjnych jest wielokrotnie większa, biznes obu tych działalności jest istotnie inny, w konsekwencji wymagany zasięg procesów zarządzania w telekomunikacji jest znacznie szerszy. Próba oparcia zarządzania działalnością techniczną w telekomunikacji według praktyk ze świata IT jest ślepą uliczką – w biblii procesów zarządzania IT (ITIL) brakuje po prostu zbyt wielu obszarów, a istniejące obszary odnoszą się zarządzania bytami wirtualnymi. Próby „siłowego” zarządzania ICT według „szablonów” IT mogą przybierać formy skrajne – rozwój według IT nie ma „wbudowanego” wymiaru geograficznego, więc „wycina” zdolność rozwoju sieci i jej nadzoru z działalności rutynowej.

Dojrzałość i stabilność praktyk w świecie IT to ciągle zaledwie cel na horyzoncie, cały czas uciekający z powodów marketingowych („lepsza” technologia IT pojawia się co rok, zmieniając lub nawet negując zasady zarządzania uznawane za obowiązujące jeszcze rok temu). Zarządzanie ICT wymaga oparcia o doświadczenia i praktyki telekomunikacji pamiętając, że ich złożoność wynika ze złożoności podmiotu zarządzania.

Pozostaw komentarz