Z cyklu „Co jeszcze musimy zmienić?”

Data: 2013-09-21
Autor: Sebastian Konkol
Z cyklu „Co jeszcze musimy zmienić?”

Tak, wiem, że ten obrazek jest chyba jednym z najmocniej wykorzystywanych w różnych serwisach WWW. „Główki” już się przejadły. Google’owi kojarzy się on jednak z analizą biznesową, a mnie – w znaczeniu prac prowadzonych w projektach IT – z dojrzałym już wiekiem postrzegania tej sfery działalności. Jednak wszystko się zmienia, a świat ICT chyba najszybciej. Niniejszym, mój mały wkład w redefinicję kluczowych ról w takich projektach.

Skąd się wzięły te przemyślenia? Od wielu lat uczestniczę w przedsięwzięciach angażujących technologię telekomunikacyjną i informatyczną. Dekadę temu było to podejrzenie, a dzisiaj już pewność. Rola analityka biznesowego przestała mieć znaczenie. Patrząc wyłącznie przez pryzmat skuteczności i szybkości osiągnięcia oczekiwań klienta – taki zagregowany wskaźnik sensowności – w kilku ostatnich całkiem sporych projektach architekci znacznie szybciej osiągali ten stan i przy znacznie mniejszym wysiłku niż analitycy. W efekcie, przejście od oczekiwań przez spisanie wymagań i zaprojektowanie rozwiązania kosztuje dostawców rozwiązań mniej, kiedy realizują to architekci. Takie są fakty. Mam jednak kilka przemyśleń odnośnie powodów, dla których taka zmiana nacisku jest zasadna.

Powód pierwszy: Złożoność. Nikogo chyba nie muszę przekonywać, że dzisiejsza złożoność systemów ICT wykracza poza zdolność zrozumienia szczegółów pojedynczej osoby. Właściwą taktyką dla takich sytuacji jest „dziel i zwyciężaj”, ale jeśli zwycięstwo ma być pełne, to podzielone obszary „lokalnie zwyciężone” trzeba na końcu poskładać. W „dawnym” świecie IT, dokąd złożoność była niewielka, podziały nie sprawiały problemów – więcej dobrego wynikało z dotarcia do szczegółów metodami analitycznymi, niż złego z ułomności składania w całość. W dzisiejszym świecie ICT złożoność jest tak duża, że dowolny wysiłek wkładany w analizę składowych nie jest w stanie zbilansować strat, jakie powoduje brak zdolności poskładania znanych kawałków w działającą całość. Spojrzenie całościowe i synteza składowych jest właśnie tym wyróżnikiem, który zapewnia okiełznanie złożoności. To spojrzenie architekta, nie analityka.

Powód drugi: Zmienność. Istotą analizy jest doprecyzowanie i zrozumienie wymagań. To zrozumienie stanowi statyczny obraz oczekiwań – precyzyjny i jasny, ale jednak wyłącznie statyczny. Istotą architektury jest rozpoznawanie wzorców i określanie obszarów zmienności. Architektura to twór przede wszystkim dynamiczny, zakładający zmienność jako fakt, nie możliwość. Precyzja określenia procesów jest mocno przereklamowana. Zmieniają się one szybciej, niż – w ramach działań analiz – daje się to opisać. Ważniejsza jest elastyczność ich tworzenia i rekonstrukcji, zdolności do przenoszenia obsługi tych procesów między organizacjami. Wynikiem statycznego zrozumienia zagadnień jest „odporność” na wprowadzanie zmiany. W dzisiejszym świecie ICT odporność na zmienność musi polegać na łatwości jej asymilacji. To właśnie domena architektury.

Powód trzeci: Gotowe rozwiązania. Wszystkie typowe obszary stosowania informatyki, a także spora część nietypowych, doczekały się standardów rozwiązań. W wielu przypadkach standardy te są spełniane przez wiele dostępnych implementacji. Są wymienne, jak klocki. Współczesna informatyka praktyczna polega na w znakomitej większości na „składaniu z klocków”, a nie „szyciu na miarę”. Pisałem o tym już kiedyś. Warsztat analityczny nie posiada ram dla tworzenia rozwiązań w takich uwarunkowaniach. To warsztat architekta jest adekwatnych do takich zadań.

We współczesnym biznesie niewystarczające jest już posiadanie zdolności do adaptowania się. Zmiany w otoczeniu zachodzą zbyt szybko, aby małymi kroczkami dokonywać korekt kursu. Dzisiaj, aby wygrać, trzeba posiąść zdolność do szybkiego przeobrażenia. Firmy muszą być agile, aby działać – żeby zwyciężać muszą być niemalże amorficzne. Istnieją reguły prowadzenia takich zmian, a ostatnio modnym terminem staje się transformacja biznesowa. W takich przedsięwzięciach główną rolę odgrywają architekci.

Analiza biznesowa nie jest więc już domeną analizy, tylko architektury. To architekci przejmują wiodącą rolę w realizacji celów. Wiedzieli o tym Masoni i twórcy Matrixa. ICT też musi się temu podporządkować.

Pozostaw komentarz