Może trzeba uzasadniać?

Data: 2012-12-06
Autor: Sebastian Konkol

Ostatnio wiele rozmyślałem o business case’ach, czyli uzasadnieniach biznesowych dla inwestycji w technologie teleinformatyczne. Integracja, open source, windykacja. Dzisiaj w oko wpadła mi okładka najnowszego numeru Polityki (obniżyła loty tak, że nie tylko zeszła poniżej radarów, ale szoruje brzuchem po ziemi), z „listą polskich oszołomów” – i od razu mi się skojarzyło coś „wywrotowego”.

To skojarzenie nastąpiło dzięki umieszczeniu na tej liście Janusza Korwina Mikke, który – choć nieco – w znacznie mniejszym stopniu zasłużył sobie na ten „zaszczyt”, a powodem skojarzenia były pomysły na zmiany gospodarcze i ekonomiczne z kategorii „nie do pomyślenia”. Przed oczami – zupełnie nie wiem, z jakiego powodu (choć kognitywistykę studiowałem z nieskrywaną ciekawością) – stanęły mi od razu poczynania „inwestycyjne” Inspekcji Transportu Drogowego, Zakładu Ubezpieczeń Społecznych, czy urzędów skarbowych. Dlaczego te organizacje zarabiają na społeczeństwie wykorzystując finansowanie od społeczeństwa?

Wywrotowy pomysł jest następujący:

  • ITD. Nie ma pieniędzy na podniesienie pensji policjantom, żeby zatrudnić w niej prawdziwych facetów (nie gołowąsów uciekających przed byle zbirem), żeby w efekcie na ulicach czuć się bezpieczniej. Ale na wyposażenie ITD w szybkie bryki naszpikowane wysokiej klasy elektroniką do ganiania kierowców, to skądś się finanse pojawiają. Skoro to taki dobry biznes, to potraktujmy go jak biznes. Niech ITD zarobi sobie na pierwszą szybką brykę zbierając truskawki u badylarzy, a jak się zwróci i zarobi na siebie, niech sobie kupią następną – z wypracowanego zysku, a nie naszych podatków.
  • US. Skoro instytucje te są wynagradzane od odkrycia przestępstw podatkowych, to niech żyją – co najmniej w części premii za skuteczność – ze ściągniętych podatków, rzeczywistych wpływów do kasy, a nie wirtualnych wyliczeń. No i niech urzędnicy, którzy w każdym podatniku widzą przestępcę, odpowiadają (imiennie!) przed sądem powszechnym za bezpodstawne oskarżenia i rujnowanie ludziom życia. Wtedy rozumiem, mogą ścigać.
  • ZUS. Jakoś magicznie na całym świecie całkiem dobrze funkcjonują firmy ubezpieczeniowe (jeden ze stabilniejszych biznesów) i dobrze wiadomo, jak taki biznes robić. Skoro tak, to dlaczego mamy dopłacać do tej instytucji z podatków – najpierw bezpośrednio, a później spłacając kredyty komercyjne zaciągane przez ZUS bez naszej zgody, ale spłacane przez nas. Niech zaczną sobie radzić komercyjnie – wtedy mogą stawiać sobie takie pałace, jakie sobie stawiają dzisiaj, ale z własnych zysków, a nie naszej pracy.

Wiem, że pomysł jest abstrakcyjnie nierealistyczny – trochę jak Jednomandatowe Okręgi Wyborcze, które mają jedynie nieznacznie większą szansę na powodzenie. Ale może kiedyś świadomość społeczna wzrośnie na tyle, żeby zrozumieć, że wszystko, co się dzieje w polskiej polityce to lewica, a różni się jedynie stopniem przysłaniania tego faktu (dla mnie oczywistego) przez slogany. Ale, jakby co, uzasadnienie biznesowe dla takich przedsięwzięć technologicznych jestem skłonny sporządzić „w czynie społecznym”.

Pozostaw komentarz