Dlaczego wszyscy znają się na IT?

Data: 2012-10-02
Autor: Sebastian Konkol

Ostatnie doświadczenia zawodowe zmusiły mnie do przemyślenia fenomenu powszechności wiedzy eksperckiej na temat IT (Information Technology), czyli informatyki stosowanej. Nie chodzi mi, rzecz jasna, o liczbę wykształconych ludzi, którzy – zbierając doświadczenia w czasie edukacji formalnej, czy poprzez praktykę działań – istnieją dzisiaj w niemal każdej organizacji. Mam tu raczej na myśli postawy ludzi nie związanych zawodowo z technologią, którzy w bardzo łatwy i często dobitny sposób nakazują pracownikom IT realizację ich zadań w ściśle określony sposób – „bo przecież wiadomo, jak to powinno być zrobione!”

Choć często później żałuję, w takich sytuacjach posługuję się „lustrem”. Próbuję odnaleźć odpowiednią analogię na stronę mojego rozmówcy – skoro on może się tak łatwo wypowiadać na temat IT, to ja też mogę, przynajmniej teoretycznie. Żałuję, bo „lustro” służy do przeniesienia emocji wywoływanych u słuchaczy w wyniku wypowiedzi rozmówcy, w drugim kierunku. Siłą rzeczy wywołuję emocje, a to śliska sprawa… Przykład. Moim rozmówcą był finansista, który w bardzo lekkim stylu „wysławiał głęboki intelekt” informatyków, upraszczając sprawy do absurdu. Stosując „lustro” odpowiedziałem mu, że przecież księgowość to tylko dodawanie słupków. No i zaczęło się…

Ale nie o tym chciałem. Myślę, że sytuacja „powszechnej, głębokiej wiedzy” na temat IT wynika z niekonsekwencji wizjonerów IT. Z jednej strony pojawiały się przez ostatnie dekady coraz to nowsze rozwiązania, bardziej skomplikowane, wymagające coraz to większej wiedzy i szkoleń, a przede wszystkim ogromnych nakładów, „szacunku” i całego słownika trudnych terminów opisywanych przez trzy- lub nawet czteroliterowe skróty (trzyliterowych zabrakło już kilka lat temu, mimo recyclingu tychże). Na tym trendzie powstały (choć myślę raczej, że ten trend z nich powstał) organizacje analityczne, jak na przykład Gartner. Bez wątpienia świat IT jest bardzo złożony, a błąd – w mojej ocenie – polegał na upowszechnieniu prób wytłumaczenia „na liczydle” zagadnień, do opisu których przydałby się raczej aparat matematyczny fizyki kwantowej. Z drugiej strony IT miało być coraz to łatwiejsze w wykorzystaniu i dla przeciętnego użytkownika rozwiązań takie zmiany były odczuwalne. Skoro np. każdy mógł sobie napisać „aplikację” w Excelu, to informatyka jest prosta, prawda?

Z mojej działki zawodowej nasuwa mi się tutaj skojarzenie z innym systemem technologicznym, a mianowicie z siecią komórkową. Sieć komórkowa – globalna łączność realizowana w taki sam, niezwykle prosty dla użytkowników sposób – jest prawdopodobnie najbardziej złożonym systemem, jaki wytworzyła ludzkość. Przytłaczająca większość użytkowników nawet nie pojmuje problemów, jakie należało rozwiązać, aby taka łączność była w ogóle możliwa. Niewielki promil dzwoniących i SMSujących codziennie ma pojęcie o tym, ile elementów sieci GSM należy zbudować, utrzymać, optymalizować, nadzorować, zaprojektować i wdrożyć, aby rozmowa przez telefon komórkowy była możliwa. A jednak udało się uzyskać dziecinnie prostą metaforę – wystukaj numer, naciśnij zieloną słuchawkę i czekaj na połączenie. Jak dla mnie to WIELKI SZACUN dla inżynierów telekomunikacji za tę właśnie niezwykle prostą metaforę. Nie mylmy jednak łatwości korzystania ze zrozumieniem wnętrza systemu!

Przetwarzanie danych, esencja działalności IT, nie jest proste. To dostępne narzędzia uczyniły użytkowanie IT wygodnym. „Ludziom od IT” także należy się szacunek, a nie „popychanie”, poniżanie, czy ocenianie ich kompetencji w oparciu o uproszczony model wnętrza IT wytworzony przez pryzmat wiedzy użytkowej. Bez wątpienia, IT nie dopracowało się dotąd tak eleganckiej i pięknej metafory, jaką dysponuje sieć komórkowa. Ale to prawdopodobnie kwestia czasu.

W każdej sferze działania można odnaleźć wizjonerów, artystów i rzemieślników, którzy wykonują różne zadania związane z rozwojem tej sfery działania. Tak samo jest także w IT. Codzienny kontakt z rzemieślnikami IT jest możliwy, gdyż wizjonerzy i artyści zdołali przybliżyć złożony świat na tyle, że nie trzeba skończyć studiów informatyki, aby prowadzić analizy dużych wolumenów danych. Niewielu użytkowników chce o tym pamiętać, ale jeszcze dekadę lub dwie temu opracowanie dowolnej analizy danych wymagało udziału inżyniera informatyki, który przebijał się przez „czarną magię” złożoności systemów informatycznych.

Nie mówmy więc, że IT jest proste. Cieszmy się, że możemy nie zawracać sobie głowy całą tą złożoności i możliwością korzystania z IT niemalże jak z telefonu komórkowego.

komentarze 2 dla

  1. Lean manager napisał(a):

    Budowa domu też nie jest prosta ale pewne metody i narzędzia są powszechnie znane.
    Nikt nie zaczyna dzisiaj budowania od palenia cegły z gliny( zakłada że poszczególne elementy są opracowane i przetestowane). Pozostaje tylko połączyć je w jedną logiczną całość.
    Czasem prosta rzecz może być trudna we wdrożeniu jeśli brakuje nam wiedzy w tym temacie i odwrotnie zaawansowane procesy mogą być proste we wdrożeniu jęśli mamy wiedzę na temat poszczególnych ich elementów i wpływu na inne.

  2. Sebastian Konkol napisał(a):

    Ja odnoszę wrażenie, że teraz to za co by się nie wziąć w świecie IT, to od razu jest kosmicznie trudne. :-)

Pozostaw komentarz