Jak daleko sięga filozofia Agility?

Data: 2012-06-27
Autor: Sebastian Konkol

Odpowiedź szybka: wszędzie. Co więcej, w im większym obszarze doszukujemy się stosowania filozofii agile, tym lepiej, bo sukces we współczesnym świecie coraz częściej zależy od rozwiązań “good enough”, nie “perfect”. A właśnie w związku z istnieniem takich problemów pojawiła się filozofia agility i skuteczności w takich sytuacjach służy filozofia agile.

Czym więc jest ta filozofia? W zasadzie chodzi o dwie rzeczy: żeby radzić sobie z działaniami w sytuacji niepewności (wymagań, oczekiwań, rynku) oraz żeby robić tylko to, co ma wartość zaczynając od elementów o najwyższej wartości. Agility ma zapewniać zdolność (i gotowość) do eksperymentowania, aby stawiając hipotezy o wartości rozwiązania dawało się je weryfikować. Powinno dawać zdolność (i chęć) prowadzenia eksperymentów niskokosztowo, aby weryfikacja założeń w trybie eksperymentu nie musiała być każdorazowo uzasadniana finansowo. Filozofia agile zakłada szybkie i częste informacje zwrotne (tzw. feedback), bo dzięki temu można weryfikować dostarczaną wartość i modyfikować zakres dalszych działań. No i przede wszystkim ma dostarczać zdolność (i odwagę) rutynowego wprowadzania zmian w planach działań, kierując się zawsze obiektywną oceną wartości biznesowej. Warto przy tym zwrócić uwagę na rzecz istotną w kontekście agility. Wspomniane wcześniej gotowość, chęć, czy odwaga to nie są cechy „systemu” tylko ludzi – dlatego też agility to przede wszystkim filozofia i formuła myślenia, a dopiero później „system” zarządzania. To właśnie z tego powodu czasami tak trudno jest w niej działać – agility stawia na ludzi i od ludzi wymaga gotowości, chęci, odwagi i kilku jeszcze cech.

Tu jeszcze tzw. disclamer. Agility to nie jest metoda dobra na wszystko, bo jak każda ma swoje ograniczenia. Dla przykładu, jeśli przedmiot prac nie poddaje się niskokosztowym eksperymentom, a cykl dostarczania informacji zwrotnej jest po prostu zbyt długotrwały, agility może stać się raczej obciążeniem, niż pomocą.

No dobrze, to jak – od poziomu pojedynczego projektu aż po strategię biznesową – na poszczególnych poziomach firma może osiągać stan agility? Sprawa przedstawia się następująco:

  • Poziom szczegółowości pojedynczego projektu to chyba najszerzej postrzegana forma stosowania filozofii agile. Daje się realizować bez większego problemu i istnieją metody zarządzania projektami w zgodzie z tą filozofią. Oczywiście, metody te mają genezę w rozwoju oprogramowania (np. XP, SCRUM), ale stosunkowo długo już funkcjonują także ogólniejsze zarządzanie projektami (np. APM), będąc już dojrzałymi metodami z dużym bagażem doświadczeń w ich stosowaniu.
  • Na poziomie rozwoju biznesu agility także zostało dostrzeżone, a przykładem głośnym od roku jest Lean Startup, pomysł na organizację i zarządzanie rozwojem biznesu, który dla mnie jest odkryciem ostatniego roku.
  • Poziom bieżącej działalności biznesowej może w różny sposób uwzględniać filozofię agile. Ja namawiam do agility na tym poziomie przez umożliwienie wariancji, oboczności przebiegów procesów operacyjnych (np. ocena wiarygodności klienta, windykacja, zatrzymanie klienta). Nie muszą one być bowiem zawsze realizowane w dokładnie taki sam sposób realizowane, bo można pozwolić na odstępstwa w procesie przez zmianę warunków realizacji procesu dla ściśle kontrolowanej grupy podmiotów (np. złagodzenie oceny wiarygodności klienta w celu weryfikacji rzeczywiście podejmowanego ryzyka). Takie podejście umożliwia prowadzenie eksperymentów weryfikujących hipotezy obsługi klienta.
  • Dochodząc do poziomu strategicznego (lub przynajmniej zbliżonego do tego strategii), agility może się objawiać na przykład przez umożliwienie prowadzenia eksperymentów w dziedzinie konstrukcji oferty firmy, produktów, czy ich grup docelowych, o kontrolowanym zasięgu i dobrze kontrolowanym gronie klientów włączonych do danego eksperymentu. W takim wypadku przydatne są modele i pomysły klasy sandbox.

Rzecz jasna, gdzieś musi być haczyk – i jest. Niestety, na dzisiaj większość kierownictwa dowolnego szczebla w większości firm podejmuje decyzje w oparciu o „przewidywania”. Czasami są to wyniki badań marketingowych, czasami predykcje finansowe oparte o jakieś założenia. I są bardzo do tego przywiązani, mimo wieloletnich doświadczeń potwierdzających nieskuteczność takich metod ze względu na niski poziom ufności w stosunku do wydatków ponoszonych na ich przeprowadzenie. Zakłamani menedżerowie wszelkich szczebli muszą przestać udawać, że coś potrafią przewidzieć „z pewnością”, bo zrobili jakieś badania i z NPV im wychodzi, że się opłaca. Łatwiej, taniej i skuteczniej byłoby podjąć eksperyment, byle przemyślany, a wyniki będą znacznie bardziej wiarygodne. Stosowanie filozofii agile daje nadzieję na prawdziwą skuteczność działań w szybko zmieniającym się świecie. Bo pamiętać trzeba, że świat się zmienia i „stare” metody, nawet jeśli dzisiaj jeszcze – od biedy – są akceptowalnie poprawne, w przyszłości prawdopodobnie przestaną takimi być.

Eksperymentujmy więc! Uczmy się popełniając błędy – byle wcześnie i tanio.

Pozostaw komentarz