Dojrzałość kierownika projektu

Data: 2011-10-07
Autor: Sebastian Konkol

Literatura gatunku proponuje kilka metod oceny dojrzałości kierownika projektu. Większość z nich opiera się o dojrzałość o charakterze Capability Maturity Model. Ja uknułem sobie nieco inny, trzystopniowy model dojrzałości kierownika projektu. Oto on.

Pierwszy etap nazywam miłością do metod zarządzania projektami. Adept trudnej profesji Project Management zaczyna pracować jako kierownik projektu i zauważa, jak wiele musi ogarnąć. Następnie natrafia na książkę, która w tytule ma np. Prince2, PMBoK, TenStep, APM, czy co tam jeszcze może być i odkrywa, że są „gotowe przepisy” na zachowanie się w każdej sytuacji projektowej. Adept zakochuje się w wybranej metodzie i łazi z podręcznikiem wszędzie. Kiedy tylko ma coś zrobić, czyta odpowiedni rozdział i – w zależności od potrzeb – dokonuje odpowiednich kroków metodycznych. To poprawia zarówno stan zarządzania projektem, jak i samopoczucie adepta. Zaczyna on wierzyć, że jest dobrym kierownikiem projektów. Większość adeptów osiąga ten stan, jeśli tylko będą uważnie czytali i nie będą szli na skróty.

Wtedy następuje drugi etap, który nazywam budzeniem świadomości. Kierownik projektów, który odniósł już sukcesy dzięki stosowaniu z żelazną, niezłomną konsekwencją wybranej metody lub metod zarządzania projektami dostrzega, że życie (nie tylko ta jego część, którą określa zakres projektu) jest pełne sytuacji projektowych. Zaczyna zauważać, że – znane już na pamięć – schematy stosowane w sytuacjach projektowych mogą pomóc mu radzić sobie z trudnościami dnia codziennego. Dzięki temu, kiedy np. pojawia się w nowym miejscu pracy, nie zaczyna od wymądrzania się, ale stara się zrozumieć, co każdy z otaczających go ludzi znaczy i jak z każdym z nich można się dogadać (o ile można w ogóle). W projekcie nazwałby to analizą interesariuszy, ale przecież w życiu także warto wiedzieć, jak nie wejść między młot a kowadło. Skoro życie to Project Management, to doświadczony kierownik projektu staje się kierownikiem świadomym. Spora część adeptów dochodzi do tego miejsca w rozwoju.

Ale to wcale nie jest koniec ewolucji. Trzeci etap jest bardzo prosty w zdefiniowaniu, ale bardzo trudny w realizacji. Ten etap polega na uzmysłowieniu sobie, że projekty – podobnie jak wszelkie inne inicjatywy ludzkie – są realizowane (i rujnowane) przez ludzi. Nie przez systemy, procedury, metody, czynniki atmosferyczne i wolę wyższych istot – właśnie przez ludzi. Zrozumienie tego prostego faktu rozpoczyna trzeci, mistrzowski etap rozwoju kierownika projektu. Rozpoczyna, bo ten etap nie kończy się nigdy. Najlepsi kierownicy projektów, jakich miałem przyjemność poznać, nie marnują czasu na rozmowy o metodach. Ich zainteresowanie kieruje się ku wzorcom zachowań, powodom określonych postaw, psychologii i socjologii oraz wywieraniu wpływu. I to jest właściwy obszar doskonalenia kierownika projektu. Nawet jeśli „zapomni” o metodach i procedurach, a po swojej stronie będzie miał ludzi, nic złego mu nie grozi. Jeśli jednak „obstawi się” metodą, a o ludziach zapomni, ma o kilka rzędów wielkości większe „szanse” na porażkę.

Zarządzanie projektami to przede wszystkim praca z ludźmi – a właściwie wyłącznie praca z ludźmi.

komentarze 4 dla

  1. Paweł Szczerba (NieKierownikProjektów) napisał(a):

    Podoba mi się ten model dojrzałości :-)
    Szczególnie interesujące (i jak sądzę zgodne z rzeczywistością) jest to, że:
    1) W pewnym momencie okazuje się, że wszystko jest projektem (poziom 2). Nawet ad hoc zaaranżowane wyjście na spacer z żoną i dziećmi :-).
    2) Umiejętność współżycia z innymi ludźmi przy dochowaniu wierności swoim wartościom to klucz do sensownego życia (poziom 3). Życie, czyli najważniejszy projekt. Tak, tak…
    Czyli opisałeś model dojrzałości bycia człowiekiem.
    Tak, tak…

    W tym modelu brakuje tylko miejsca na znaczenie zdarzeń nieprzewidywalnych, przypadku, uśmiechu losu, pecha. Czyli czegoś, co na 100% w każdym projekcie się zdarza…

  2. Sebastian Konkol napisał(a):

    Hmm… Nie myślałem o tym w ten sposób, ale bez wątpienia – bycie człowiekiem znacznie ułatwia sprawę. :-) Dzięki za zwrócenie uwagi na ten, generalizujący aspekt proponowanego „modelu”.

    BTW, nie myślałem o jego rozszerzaniu, ale skoro jest zapotrzebowanie, to muszę pomyśleć, co dalej.

  3. Marek Jagła napisał(a):

    Ciekawy wywód, który udowadnia, że 90% powodzenia projektu to komunikacja. :)

  4. Sebastian Konkol napisał(a):

    A 99,(9)% to ludzie – ich potencjał i ułomności…

Pozostaw komentarz