OpenSource Software Services

Data: 2011-06-22
Autor: Sebastian Konkol
OpenSource Software Services

Działam „w branży IT” od wielu lat, wdrażając, doradzając i obserwując wdrożenia innych. Wiele z tych projektów kończyło się co najwyżej częściowym sukcesem – coś było fundamentalnie nie tak w działalności branży, gdzieś popełniany był systemowy błąd. Obserwowałem bacznie te projekty, których uczestnicy na wszystkich szczeblach hierarchii skupiali uwagę na kosztach, złożoności i możliwościach technicznych rozwiązania. Gryzłem się z tym przez długi czas i doszedłem do wniosku, że wdrożenia IT są tak drogie i tak „magiczne”, że waga ponoszonych kosztów przesłaniała wartość biznesową, jaką całość wdrożenia miała wytworzyć.

Ponieważ wierzę głęboko w biznesową wartość informatyki, uznałem, że There must be some other way! I chyba wiem, gdzie jej szukać! Jest możliwe przywrócenie wartości biznesowej do wdrożeń IT i „odczarowanie” ich, zapewniając alternatywne, pełnowartościowe rozwiązania dla – jak dotychczas – kosztownych wdrożeń systemów informatycznych. Ostatecznie – prędzej czy później – software będzie za darmo, a rozwiązania informatyczne będą składane tak, jak samochody – ze standardowych modułów, których cena jednostkowa podlegać będzie prawom ekonomii skali. W taki sposób składane będą rozwiązania wystarczająco dobrze dostosowane do potrzeb każdego z klientów, eliminując jednocześnie „wodotryski”. Wartość tkwić będzie więc w posiadaniu tych modułów, w umiejętności ich poskładania i zgrania z celami organizacji, nie zaś w potencjale wytwarzania każdego systemu od początku.

Skoro ekonomia skali, to podstawowym kryterium decyzyjnym będzie minimalizacja kosztów. Dla przykładu, struktura budżetu typowego wdrożenia CRM (jednego z ważnych systemów IT) przedstawia się następująco:

  • licencje – 35% – opłata za prawo do użytkowania rozwiązania w takiej postaci, w jakiej „wyciągane jest z pudełka”;
  • infrastruktura – 7% – sprzęt komputerowy potrzebny do działania systemu informatycznego;
  • implementacja – 31% – zbieranie i analiza wymagań, wprowadzanie zmian i rozszerzeń, integracja z istniejącymi systemami, testy, wdrożenie, szkolenia użytkowników i administratorów;
  • zarządzanie – 8% – „zapewnienie”, że tak złożone przedsięwzięcie będzie kontrolowane;
  • utrzymanie przez 3 lata od wdrożenia – 18% – koszt ponoszony co roku dla zapewnienia, że dostawca systemu informatycznego będzie odpowiadał za to, co dostarczył.

Mimo tak rozbudowanej struktury kosztów, najczęściej spotykane wyniki takich projektów są bardzo powtarzalne:

  • duża część funkcji gotowego systemu (za który zapłacono w kosztach licencji) nie jest używana, bardzo dużo potrzeb wymaga rozwoju oprogramowania, a „wodotryski” są zwykle najkosztowniejsze,
  • nad licencjami nikt nie panuje i trzeba zakupić więcej „na wszelki wypadek”,
  • wyniki analiz prowadzonych na początku są zamrażane, przez co wszelka mądrość zdobyta przez odbiorcę systemu już w trakcie projektu jest bezużyteczna, gdyż nie może być wykorzystana – jej wykorzystanie oznacza konieczność zmian, za które trzeba zapłacić (a budżet już się skończył),
  • najwięcej problemów jest tam, gdzie było najwięcej dostosowania (błędy w nowym, słabo przetestowanym oprogramowaniu),
  • wszystko się opóźnia i kosztuje więcej, niż na początku przewidywano – nawet kilkukrotnie.

A co najlepsze, wszyscy mają na to dobre wyjaśnienie – „przecież to bardzo złożone rozwiązanie, ściśle dostosowane do naszych potrzeb i naszej specyfiki”. Analizując to statystycznie, „najlepsze dostosowanie do naszych potrzeb” jest najmocniej skorelowane z „najwięcej problemów”… Paranoja!

Na wszystkie te problemy można poradzić. Podejście, o jakim myślę (The Other Way™ :-) ) jest sposobem na minimalizację niemal wszystkich składników kosztów, a przynajmniej rozłożenie w czasie ponoszenia kosztów koniecznych. W podstawowym wymiarze, podejście to prezentuje się następująco:

  • każda organizacja zmienia się pod wpływem wykorzystywanych narzędzi – uczy się narzędzi, wymyśla lepsze sposoby rozwiązywania problemów przy ich zastosowaniu;
  • nie warto więc wdrażać dużego systemu „na raz” – organizacja nie przyswoi całości, a jak już przyswoi to okaże się, że dużą część systemu trzeba zmienić;
  • kupowanie wszystkiego na raz jest obarczone dużym ryzykiem – odrzucenie części rozwiązania, a przede wszystkim negatywna weryfikacja wyobrażenia o tym, jak narzędzie będzie stosowane;
  • należy wdrożyć mały element, który „od razu” będzie generował wartość dla organizacji – pozwalał jej uczyć się i weryfikować pomysł na podniesienie jakości pracy przy zastosowaniu narzędzia;
  • kolejne rozszerzenia należy wdrażać w kolejnych przyrostach – po każdym pozostawiając pełnoprawny system odpowiednio wspomagający dzielność organizacji, z przyrostami dostarczanymi w tempie pozwalającym na przyswojenie nowych narzędzi;
  • nie warto rozpoczynać od drogiego narzędzia – zwykle podstawowe problemy organizacji daje się rozwiązywać bardzo prostymi narzędziami, bardziej powszechnymi więc tańszymi.

Stosując podejście pragmatyczne nie dopuszczamy do sytuacji, w których pojawić się mogą typowe problemy wdrożenia systemów informatycznych. Uważam, że lepiej jest mieć „w garści” podstawowe rozwiązanie fundamentalnych problemów, niż żyć marzeniami o cudownym „wszystkomającym” rozwiązaniu w nieokreślonej przyszłości. Ten pragmatyzm przejawia się także tym, że im szybciej system zostanie wdrożony (nawet w podstawowej wersji), tym szybciej zacznie przynosić korzyści biznesowe, a firma tym szybciej zacznie nabierać nowych doświadczeń, które pomogą od razu zmieniać dalszą część wdrożenia.

Zaawansowane rozwiązania oprogramowania biznesowego powinny przestać być dostępne wyłącznie dla firm posiadających duże fundusze inwestycyjne. Bariery wejścia (sprzęt, licencje, koszty wdrożenia) nie mogą blokować firmom dostępu do nowoczesnych technologii, które dzisiaj są już po prostu koniecznością. Wszyscy powinni móc korzystać z dobrodziejstw informatyki biznesowej. Do czegoś takiego prowadzi The Other Way™ – podejście przyrostowe, adaptacyjne do wdrożenia i oparcie o narzędzia tworzone w warunkach Commercial OpenSource daje nadzieje na urzeczywistnienie tej wizji.

Pozostaw komentarz