Praktyka crowdsourcingu – przykłady „z życia”

Data: 2011-05-16
Autor: Sebastian Konkol
Praktyka crowdsourcingu – przykłady „z życia”

Kilka dni temu ogłoszono wyniki konkursu „Głosowanie na nowy smak Lay’s”. Warto o tym wspomnieć, bo to jedna z niewielu inicjatyw włączenia społeczności w tryby działania maszyn przedsiębiorstw. Część tego konkursu „zderzyła się” w czasie z konferencją Polish IA Summit 2011, w czasie której na fali wysłuchiwania o różnych podejściach do badania użyteczności oprogramowania naszła mnie inna refleksja, odnosząca się do praktyk biznesowych firmy Microsoft. Z tego „zderzenia”, dwa przykłady crowdsourcingu – pozytywny i jakby „trochę mniej pozytywny”.

„Kabanostrrre” i „Krewetki po tajsku”, czyli nowe smaki Lay’s

Frito Lay Poland, firma sprzedająca chipsy marki Lay’s, staje regularnie przed pytaniem, co będzie się sprzedawać w bliższej lub dalszej przyszłości. Typowo, na takie pytanie odpowiada się prowadząc badania, odpytując ludzi, zbierając wyniki i podejmując decyzje w imieniu przyszłych konsumentów. Tym razem Frito Lay postanowiło być firmą nowatorską i – zamiast prowadzenia skrytych badań rynku – otwarcie zapytała ludzi, za jakie smaki będą płacić.

Od kuchni, manewr Frito Lay wygląda z grubsza następująco. Zamiast prowadzenia objętych trudną do wyegzekwowania tajemnicą badań wstępnych i fokusowych, zorganizowany został dwustopniowy konkurs – eliminacje, gdzie każdy mógł zgłosić swój pomysł na smak oraz ostateczne głosowanie kandydatów po eliminacjach. Zamiast wielomiesięcznych i kosztownych wysiłków kadry specjalistów zatrudnionych w Frito Lay, konkurs trwał krótko i kosztował znacznie mniej. A co najważniejsze, uzyskano wynik o nieosiągalnym w trybie tradycyjnych badań poziomie wiarygodności. Oczywiście, nadal trzeba było wyprodukować kilka reklam i zatrudnić znaną twarz do promocji konkursu, ale i tak wyszło szybciej, taniej i lepiej. Po fazie eliminacji pozostało zapewne jeszcze trochę kandydatów na kolejne smaki Lay’s, które odpadły wcześniej, więc trochę pomysłów na przyszłość pozostało.

To bardzo ciekawy i fajny przykład włączenia społeczności w rozwój produktu. Nie jest to jednak wykorzystywanie nieświadomych – firma zmniejszyła ryzyko i koszty R&D, a klienci dostali to, co im się bardziej podobało / bardziej im smakowało.

Microsoft – Windows i Office

Microsoft, gigant rozwoju oprogramowania, także korzysta z pomocy społeczności, choć w nieco inny sposób. Jest to firma, która – jako jednak z pierwszych na świecie – dostrzegła, że pojęcie perpetual beta (czyli produktu, który niejako z definicji pozostanie zawsze w fazie ewolucji) w 100% odnosi się do produktów będących oprogramowaniem. To zrozumienie uzasadnia prowadzenie eksperymentów, szczególnie w odniesieniu do interfejsu użytkownika, ergonomii i użyteczności. Konsekwencje tego zrozumienia dostrzegamy z roku na rok, kiedy to kolejne wersje MS Office są wyposażane w kolejne, niepodobne do poprzednich interfejsów, zmieniane są funkcje, formaty plików, czy umieszczenie ich w aplikacjach. Można to nazwać badaniami, jakie firma Microsoft postanowiła prowadzić na dużej części populacji globu ziemskiego. Maestria posunięcia Microsoft polega na tym, że – czy chcemy, czy nie chcemy – bierzemy udział w zakrojonych na największą skalę badaniach prowadzonych przez Microsoft, a do tego płacimy za uczestnictwo w nich, kupując kolejne licencje na oprogramowanie.

Jeden komentarz dla

  1. Art napisał(a):

    Przykładów jest naprawdę wiele i metoda crowdsourcingu wydaje się calkiem interesująca. W Polsce na większa skale przedsięwzięciem było tez współfinansowanie przez użytkowników filmu http://www.innowacje.tv/crowdsourcingowe-finansowanie-filmu/

Pozostaw komentarz