Mit o markowym oprogramowaniu

Data: 2011-04-19
Autor: Sebastian Konkol

Wielu zamawiających systemy informatyczne wierzy głęboko, że trzeba polegać na markowym oprogramowaniu, przy czym markowe oznacza tu zwykle „drogie”. Wiara ta zasadza się na kilku „dowodach”: jakości oprogramowania, potencjale firmy dla rozwoju tego oprogramowania oraz istnieniu tzw. wsparcia. Te „dowody” są kontrastowane z oprogramowaniem otwartym (OpenSource), co jest uzasadnieniem odrzucenia tego ostatniego.

Co do jakości oprogramowania, to uznany OpenSource (żeby porównywać go z oprogramowaniem innych uznanych firm) wykazuje jakość na poziomie nieosiągalnym dla produktów komercyjnych. Ilość błędów jest o rzędy wielkości mniejsza, a znalezione są usuwane wielokrotnie szybciej, niż przez uznane firmy z ich komercyjnych produktów. Uznane oprogramowanie OpenSource jest po prostu znacznie lepsze, niż komercyjne. Rzecz jasna, nie jest sprawą oczywistą zdecydowanie, które pakiety można uznać za „uznane”, a które nie. Linux jest fantastycznym systemem operacyjnym, a wszyscy producenci sprzętu (od palmtopów, przez PC, aż po duże komputery) oferują go wraz z ich sprzętem. Oracle, dostawca najpoważniejszych rozwiązań baz danych, zakupiło MySQL, bazę danych wytworzonych w trybie otwartym. IBM zainwestował miliony USD w Eclipse, a producenci telefonów komórkowych zmieniają systemy operacyjne na otwarte. Co ciekawe, sami informatycy najchętniej działają w produktach OpenSource, ale swoim firmom tego nie rekomendują.

Co do potencjału rozwoju oprogramowania otwartego, posłużmy się przykładem najpowszechniejszym – systemu operacyjnego Linux. Jest on tworzony i rozwijany od ponad 20 lat, działa na większej liczbie platform sprzętowych, niż jakikolwiek inny system operacyjny, posiada kilka środowisk graficznych, a zespół osób na stałe zaangażowanych (w świecie komercyjnym analogia do FTE, Full-Time Equivalent) w rozwój systemu liczony jest w setkach, jeśli nie w tysiącach. To wskaźniki bardzo rzadkie w świecie produktów komercyjnych.

Co do istnienia wsparcia dla oprogramowania, to właśnie wsparcie występujące w projektach OpenSource wyznacza standardy dla „firm z logiem”. Każdy, kto choć raz skorzystał ze wsparcia technicznego dużej firmy przekonał się na własnej skórze, że skończy się to wertowaniem zapisów z forów dyskusyjnych – wcale nie tworzonych przez te firmy, ale przez innych użytkowników, którzy byli zmuszeni rozwiązać (niestety – realia wsparcia – samodzielnie) podobny problem.

Oprogramowanie markowe jest co najwyżej tak dobre, jak analogiczne oprogramowanie OpenSource. Niestety, praktyka pokazuje, że w wielu przypadkach markowe nie jest w stanie dorównać OpenSource.

Pozostaw komentarz