Biznes mobilnej telekomunikacji – 3.0, 4.0, czy ile tam będzie niebawem…

Data: 2010-11-23
Autor: Sebastian Konkol

Od jakiegoś już czasu wiadomo, że podstawowy biznes operatorów telekomunikacji komórkowej, czyli świadczenie usług rozmów głosowych, „się sypie”. Operatorzy wkładają wiele wysiłku w wypełnianie tej dziury coraz to szybszą transmisją danych, ale to tylko przejściowe rozwiązanie problemów. Ceny usług bazowych (rozmowa, transmisja danych, SMS) maleją szybko, a nowych widowiskowych usług (czyt. o dużym potencjale przychodu) nie widać. Wszelkie nisze, jakie mogłyby się ewentualnie pojawić, natychmiast wypełniają dostawcy usług o znacznie sprawniejszych procesach wewnętrznych, którzy są w stanie zrealizować komercyjną usługę (na bazie infrastruktury operatora) w czasie, który operator potrzebuje na zebranie grona decyzyjnego w celu zdecydowania, czy warto się danej usłudze w ogóle przyjrzeć. Wszystkie wcześniejsze pseudo objawienia okazały się w praktyce albo zbyt drogie i zawodne (np. usługi lokalizowane), albo zbyt niszowe (np. telewizja mobilna), albo zbyt obstawiona przez inne podmioty (np. płatności mobilne, które operatorzy chcieli realizować „wbrew” światowemu systemowi bankowemu).

Napisałem, że nowych widowiskowych usług nie widać, ale nie jest to prawda tak do końca. Pojawiają się „pierwsze jaskółki”, które mogą świadczyć o zmianach w myśleniu kierownictwa i właścicieli firm operatorów komórkowych – choćby wzrost zainteresowania marketingiem mobilnym, czy powrót do działań nad rozwojem płatności mobilnych w modelu lepiej przyjmowanym przez świat finansistów. Niestety, to jakoś ciągle słabo się rozwija – zapewne częściowo z powodu buty i pewności siebie, jaka charakteryzuje postawę firmy operatorów telefonii mobilnych nie tylko w Polsce, ale i na całym świecie (a także firmy w innych branżach, w których – jak w przypadku telekomunikacji – praktyki prowadzenia biznesu ocierają się o oligopole). Ta pewność siebie będzie najprawdopodobniej zabójcza dla dużej części firm telekomunikacyjnych. Nie oznacza to jednak, że przed firmami, które obecnie świadczą usługi telekomunikacyjne nie ma przyszłości. Wystarczy tylko spojrzeć na działalność takiej firmy w sposób nieobciążony myśleniem telekomunikacyjnym i pojawiają się nowe możliwości, a im większa firma, tym możliwości większe. O kilku takich możliwościach poniżej.

1.

Mimo bardzo poważnych przeszkód stawianych przez regulacje prawne obowiązujące w Polsce operatorzy mobilni mogą dysponować bardzo cenionymi (w wymiarze finansowym) aktywami – bardzo dokładnie, poprawnie i precyzyjnie opisanymi profilami każdego klienta operatora. Proste podejście skłania w tym momencie do myślenia o „marketingowej bazie danych”, czyli możliwości udostępniania danych o klientach operatora do działań reklamowych. Jeśli jednak sięgnąć nieco poza stereotypowe podejście do reklamy to okazuje się, że można kojarzyć bezpośrednio produkty z odbiorcami (konkurencja dla branży reklamowej?) czy ludzi między sobą – według bardzo rozległych kryteriów budowanych w oparciu o wiedzę, do której niewiele podmiotów w kraju ma dostęp (ile to mogą zdziałać w komisjach śledczych tzw. bilingi…). Część operatorów bardzo poważnie o tym myśli i zapewne lada chwila możliwość dowiedzenia się „czegoś więcej” stanie się istotnym aktywem operatorów.

2.

Firma telekomunikacyjna to bardzo poważny biznes, wymagający ciągłej działalności łączenia i zmuszania do współpracy przeróżnych systemów technicznych (informatyka i telekomunikacja). Taka firma musi wykonywać niemalże rutynowo integracji systemów na własne, wewnętrzne potrzeby, doskonale orientuje się w dostępnych rozwiązaniach, praktykach i możliwościach, kosztach i marżach poszczególnych dostawców, a także potrafi całkiem skutecznie zarządzać takimi przedsięwzięciami. Jeśli wziąć pod uwagę liczbę podmiotów, z jakimi operator komórkowy współpracuje (np. sprzedając im swoje usługi), da się zauważyć, że operator ma daleko większe relacje z firmami, które mogą potrzebować integracji systemów, niż nawet duży integrator (firma działająca w branży IT, realizująca za pieniądze projekty techniczne polegające na integracji systemów informatycznych lub telekomunikacyjnych). Skoro tak, to operator ma w ręku wszelkie atuty, aby rozpocząć działalność integratorską, posiadając nad konkurencją (od lat na tym rynku działającą) co najmniej kilka elementów przewagi.

3.

Biznes telekomunikacyjny nie może obyć się bez sieci sprzedaży detalicznej. W rzeczywistości jest to system dealerski, w którym bardzo niewielka część punktów sprzedaży należy do operatora, a większość takich punktów to niezależne działalności gospodarcze, które współpracują z operatorami. Tym niemniej, operatorzy mają duży wpływ na działalność punktów sprzedaży „przywiązanych” do marek poszczególnych operatorów. Sieć sprzedaży detalicznej (czyli tzw. retail) każdego z operatorów sięga nawet najmniejszych mieścin. Wielkość tej sieci może być porównywalna chyba tylko z Pocztą Polską i ex-Ruchem. Każdy operator dysponuje więc dostępem bezpośrednim do bazy klientów, jaka jest niedostępna innym podmiotom. Dysponuje procesami, narzędziami, powierzchniami magazynowymi i specjalizacją obsługi bardzo złożonych procesów logistyki. Operuje umowami z dostawcami, dla których operator może przedstawiać bardzo przekonujące argumenty skali działalności. Stąd tylko krok do oferowania w tej sieci sprzedaży produktów i usług wykraczających znacznie poza ofertę stricte telekomunikacyjną. „Największy operator 3G w Polsce” już to robi – telewizja „n” ITI, Sony PS3, a za chwilę być może notebooki, gry, cyfrowe aparaty fotograficzne, GPS i wszystko inne, co może chcieć być on-line w jakiejkolwiek formie.

Z różnych stron pojawiają się potencjalne możliwości skokowego wzrostu firm komórkowych, o ile tylko ich kierownictwo spojrzy w inny sposób na swoje aktywa. Operatorzy mogą się podejmować bardzo wiarygodnego przetwarzania danych (tzw. hosting mission-critical), rozliczania transakcji finansowych (dyrektywa unijna PSD), czy realizacji idei Cloud Computing. To tylko kolejne, „na poczekaniu” wymyślone przykłady działań, jakich operatorzy mogliby się podjąć bez większych inwestycji, wykorzystując rynkowo dostępne im już dzisiaj możliwości. Przyszłość może nas jeszcze zaskoczyć…

Pozostaw komentarz