Opowieści frontowe, czyli PO IG 8.1

Data: 2010-09-10
Autor: Sebastian Konkol

Jak każdy szanujący się polski przedsiębiorca, śledzę działalność „rozdawniczą” tzw. funduszy unijnych. Wielu ludzi śledzi te wydarzenia, spora część z nich postanawia spróbować i startuje po te fundusze, a niektórym nawet udaje się uzyskać finansowanie swoich pomysłów. Szczególnie widowiskowym jest PO IG 8.1, czyli – jak powszechnie się o tym mówi – wspieranie tworzenia e-usług w ramach programu operacyjnego innowacyjnej gospodarki. Poprzednie nabory z tego „funduszu” były widowiskowe z powodu nadreprezentacji wnioskujących i nocnych kolejek, bo kto pierwszy ten lepszy. Urzędnicy jednak czuwają, więc w naborze 2010 zapewne także „będzie wesoło”.

W tym roku PO IG 8.1 to już paranoja – coś absurdalnie innego, niż wszystkie wcześniejsze nabory, głównie z powodu przyjętych kryteriów oceny wniosków. Nie wiem, jaki pomysł na biznes musiałby się pojawić, aby spełnić wymagania urzędników. Mam poważne wątpliwości, czy umysł Alberta Einsteina sprostałby wymaganiom. Z drugiej jednak strony kryteria te oceniane będą bardzo subiektywnie, więc będzie zapewne jak zwykle. Pomijając jednak potencjał korupcji w zakresie oceny wniosków, biorąc pod uwagę wymagania dotknięcia niszy rynkowej i pozostałe kryteria oceny, widać wyraźnie, że urzędnicy zupełnie zapomnieli o tym, do czego zostali powołani. Z tak postawionych wymagań wynika, że urzędnicy z PARP postanowili, że nie warto promować przedsiębiorczości, lecz że Polska potrzebuje kompletnie objechanych i przez nikogo (w Polsce, na Świecie i w Galaktyce) dotąd nie realizowanych pomysłów. Inaczej nie będą one godne dofinansowania. Mądry człowiek kiedyś powiedział, że w biznesie taka innowacja jest szkodliwa – innowacja w modelu biznesowym (aby zaspakajać pewną potrzebę lepiej, taniej) to owszem, ale innowacja w usłudze (aby zaspakajać nieznaną dotąd potrzebę) to bardzo trudna sprawa. Niezwykle trudno jest coś takiego wdrożyć, bo każdego potencjalnego odbiorcę trzeba wyedukować, pomóc mu zrozumieć, że ma taką potrzebę i zaspokoić ją. PARP postanowił promować coś, co – z definicji – jest nie tylko najtrudniejszą działalnością biznesową, ale także obarczoną największym ryzykiem niepowodzenia.

Mam kilka pomysłów na e-usługi i próbowałem je przymierzyć do tych kryteriów oceny. Żadna z nich nie miała najmniejszych szans na wypełnienie tych kryteriów, bo te pomysły są biznesowo uzasadnione, a nie sztucznie innowacyjne.

Trzeba przyznać, że sami sobie zapracowaliśmy na coś takiego. W poprzednich naborach PO IG 8.1 były takie przekręty, że aż oczy bolały. W naborach startowało wielu cwaniaczków nie po to, żeby coś wartościowego zrobić, ale wyłącznie po to żeby wyciągnąć kasę. Niestety, taką postkomunistyczną mentalność mamy w narodzie i niewiele da się na to poradzić. Cwaniaczki egoistycznie traktują fundusze unijne jak dojną krowę, jak tylko da się wydoić to doją i nie zawracają sobie głowy konsekwencjami swoich działań. Urzędnicy traktują każdego składającego wniosek jak złodzieja, bo… takie mają doświadczenia.

Reakcja urzędników PARP, czyli ich pomysł na PO IG 8.1 w tym roku, była raczej do przewidzenia. Ponieważ nie potrafią ani rzetelnie ocenić pomysłu zapisanego we wniosku, ani skontrolować realizacji projektu, postanowili tak skutecznie zaostrzyć kryteria oceny, żeby nikt się do nich nie przyczepił. I kompletnie im nie przeszkadza, że zanegowali zupełnie sens 8.1, że odcięli od niego tych, którzy naprawdę mają coś ciekawego do zrobienia (i nie są cwaniaczkami) oraz że wykrzywili tak kryteria oceny, że nic wartościowego z tego nie wyniknie (nawet jeśli coś te kryteria spełnia). Postanowili zmarnować kupę czasu i furę pieniędzy. Postanowili „ukarać” przedsiębiorców w Polsce, że znajdywali pomysły na wpompowanie w polską gospodarkę pieniędzy z budżetów unijnych.

Tylko co teraz będzie z PO IG 8.1?

Żeby zrozumieć, jak o tym myślą urzędnicy PARP, wziąłem udział w panelu ekspertów, który na zlecenie PARP miał ocenić skuteczność realizacji PO IG 8.1. Jak posłuchałem, to zrobiło mi się słabo. Historia jest taka, że 8.1 miało być funduszem aktywizującym ludzi zaraz po studiach, którzy inaczej zasililiby grono bezrobotnych lub, zamiast pracować w swoim zawodzie w Polsce, pojechaliby zmywać gary do UK – niech ich przedstawicielem będzie nauczycielka z Mińska Mazowieckiego. W pierwotnej konstrukcji pomysłu na 8.1 kwoty dotacji miały wynosić kilkadziesiąt tysięcy złotych.

Urzędnicy z PARP przelękli się, że nie uda im się „rozdać” całości, więc podnieśli jednostkową dotację do poziomu miliona zł. To była wystarczająco duża kwota, żeby „w grze” pojawiło się tylu cwaniaczków, że nauczycielki z Mińska Mazowieckiego zginęły w tłumie, o ile w ogóle wystartowały o te fundusze. Urzędniczyny z PARP nie miały najmniejszego pomysłu na kontrolę wykorzystania rozdanych pieniędzy i – jak to urzędnicy potrafią – wykombinowali, że będą ostrzej oceniać. Odetną więc w tym roku prawdopodobnie większość cwaniaczków oraz… wszystkie nauczycielki z Mińska Mazowieckiego.

PARP tak dalece wykoślawił 8.1, że nie sposób odnieść obecnej postaci tego „funduszu” do pierwotnego pomysłu aktywizacji młodych. PARP twierdzi na przykład, że wnioski są za mało innowacyjne i więcej w nich klonów, niż eksperymentów. Mnie się wydawało, że chodzi o zmotywowanie potencjalnie-bezrobotnych do odważnego wkroczenie na drogę przedsiębiorczości, a nie o sponsorowanie eksperymentów, byle „innowacyjnych” (w ocenie urzędasa z PARP). PARP ze zdziwieniem skonstatował, że nie udało się uruchomić przedsiębiorczości młodego pokolenia. Zaskakujący wniosek…

Wysłuchałem także pomysłów na to, jak „usprawnić” PO IG 8.1. Podstawowy pomysł był taki, żeby narzucić budżetom składanych pomysłów limity na wydatki określonych pozycji – na marketing ileś procent, na infrastrukturę ileś, na licencje ileś – bez względu na przedmiot, pomysł, rzeczywiste wydatki, wymagania rynku, strukturę projektu. To takie właśnie urzędaskowe zrozumienie biznesu… A prawda jest bardzo prosta. Urzędnicy z PARP byli długo szkoleni (czyt. indoktrynowani), żeby myśleć „po urzędniczemu” i nie są w stanie ani oceniać wniosków, ani kontrolować ich realizacji. Ich działalność powinna mieć charakter pomocy, a zachowują się miejscami gorzej, niż urząd skarbowy. Najciekawsze jest jednak to, że problem leży w urzędnikach, a proponowane „rozwiązanie” ma zmieniać cały świat – poza samymi urzędnikami.

Trochę nieskromnie mam nadzieję, że moje wypowiedzi z panelu ekspertów choć trochę trafią do umysłów urzędników PARP i coś się poprawi w roku 2011. Choć to strata roku, lepiej późno niż wcale. Z zaciekawieniem będę obserwował, co będzie się działo w naborze do PO IG 8.1 w tym roku.

komentarze 3 dla

  1. […] Poni?szy tekst powsta? w oparciu o t? stron?: Opowieści frontowe, czyli PO IG 8.1 | RegułyChaosu […]

  2. Grzesiek napisał(a):

    Sebastian,
    w 100% zgadzam się z Tobą. Kryteria postawione przed kandydatami na dotację są masakrujące. Przede wszystkim kryterium innowacyjności.
    Taki początkujący przedsiębiorca praktycznie nie ma szans żeby wyedukować odbiorcę/klienta/społeczność. To przeczy ogólnie przyjęty zasadom żeby iść z prądem a nie pod prąd.

    Pozdrawiam,
    Grzesiek

  3. Sebastian Konkol napisał(a):

    Mnie przerażało (bo już się przyzwyczaiłem do tej myśli), a tragiczne w skutkach jest oddanie takich spraw urzędasom. Szczytny cel pomocy ludziom młodym, którzy mają pomysł na życie i nie będą doić państwa, tylko podejmą ryzyko własnego biznesu została zmieniona – wyłącznie łapkami tępych urzędasów – w maszynkę do przekrętów.

    Dzięki za komentarz!

Pozostaw komentarz